Bóg i Madonna

     Mogło być śmiesznie, było jak zawsze… Trzech naczelnych egzorcystów kraju, specjalizujących się w dostawach energii elektrycznej do miejsc publicznych, zapowiedziało, że wzniesie modły do Boga, żeby elektryczność nie dotarła na Stadion Narodowy i żeby amerykańska piosenkarka, której egzorcyści czegoś nie lubią, miała pod górkę.  I w ogóle żeby wreszcie tę głupią i rozwiązłą wydrę trafił szlag! Tak sobie goście od demonów umyślili i się natężyli… Jak wiadomo, piosenkarka Madonna nie umie śpiewać bez nagłośnienia, czyli unplugged, więc naturalne było, że trzech dorosłych (?), wykształconych (?) i chcących w niektórych kręgach uchodzić za poważnych (?) fachowców w duchownych sukienkach postanowiło ten fakt w zmowie i porozumieniu z Panem Bogiem wykorzystać. Niespecjalnie się to im udało, rozgłosu ani pożytku nikomu nie przybyło, choć prawdą też jest, że niewielu ludzi potraktowało hucpiarzy na serio.

   Egzorcyzmy przeciw artystkom same w sobie muszą budzić wesołość ptasich gniazd, ale skoro w naszym śmiesznym kraiku marszałek Sejmu Marek (to pełne nazwisko) wprowadza pod obrady parlamentu modły o deszcz, to czy nie dziwi nas, że tym razem obyło się bez ofiary z dziewic konsystorskich? Pojawiły się za to apele, by modlić się przeciw amerykańskiej Madonnie, co samo w sobie jest śmieszniejsze od komika Rewińskiego, bo jedyną modlitwą wymierzoną przeciw bliźniemu, jaka się kojarzy, były pacierze Pawlaka przeciwko Kargulom. Widać religijność nasza nie tyle łagiewnicką, co krużewnicką pozostaje i trzeba ją grubo strachem podszywać, żeby jaki taki posłuch w narodzie zyskać. Postraszył więc jeden biskup, wołając, że bluźnierstwo grzechem jest, choć prawda to znana. Kilkoro młodzianków niewinnych modlitewną krucjatę przeciw szansonistce nawet rozpoczęło, ale kiedy i jak ją skończyło, tego nie wie nikt. Na szczęście stary Bóg, siłą rzeczy ciut niedosłyszący, nie potraktował ani jednych, ani drugich poważnie i zajął się widać poważniejszymi sprawami. Koncert Pani Madonny za to odbył się bez przeszkód; jednym się podobał, drugim nie, ale widziały gały, co brały.

madonna

CAŁY CZAS W FORMIE
FOT. ARCHIWUM WŁASNE

    Można by machnąć na dewocję, egzorcystów, red. Terlikowskiego i biskupa Hosera, a nawet młodzianków świętych niepotrzebnie niewinnych, bo cała ich religijna potencja funtów kłaków okazała się warta. Podobnie krzyki, że Amerykance nie wolno śpiewać w rocznicę Powstania Warszawskiego, jakie wznieśli stołeczni bigoci, nie byłyby godne wzmianki, gdyby nie fakt, że powstaniu i powstańcom naprawdę tego dnia uchybiono. I nie na Stadionie Narodowym, ale nad powązkowskimi grobami, gdzie nawet w najczarniejszych latach, kiedy nie tylko powstaniu odmawiano racji, ale i powstańców odzierano z godności, zawsze królowała powaga, siostra szacunku. Dziś nad grobami trwa żałosny jazgot, i to nie w wykonaniu onej pieśniarki, ale jedynych w swoim rodzaju „prawdziwych” patriotów. Gwizdy i buczenie, lżenie słowem, okazywanie pogardy demokratycznym władzom i hałaśliwy aplauz dla własnych partyjnych kacyków raziły uczucia zwykłych ludzi głębiej i boleśniej, niż mogła to sprawić jakaś Madonna z USA. Niezasłużony ból na twarzach sędziwych powstańców był bezgłośnym wołaniem do współczesnych o litość, o serce i zrozumienie. Dlaczego nie odniósł się do tych bluźnierstw delikatny biskup Hoser? Czemu zaakceptował je milczeniem wrażliwy red. Terlikowski? Gdzie zapadli się naraz jajcarze od egzorcyzmów? Z jakiego powodu ucichły modły młodzianków i dlaczego głuchy na oczywistą profanację pozostał Bóg?

   Uroczystości tragicznej 68. rocznicy Powstania Warszawskiego nie sprofanowała dewiantka seksualna z importu, którą wcześniej oskarżono o obrazę Jezusa Chrystusa i całego narodu polskiego. Zrobiła to garstka porąbanych rodzimych oszołomów, by podbić bębenka swoim równie porąbanym partyjnym liderom. Garstka pozbawionych łaski myślenia durniów, którzy nic nie widzą, nie słyszą i nie rozumieją, jak trzy małpy ze znanej, afrykańskiej baśni.

Autor: Henryk Martenka
Źródło: Angora nr 32 (12.VIII.2012)

Ode mnie po stokroć „TAK” dla każdego słowa. Ktoś jest za, ktoś przeciw?

Author: YOeLL

Share This Post On