Klikacz- ambasador głupoty

Jeśli w tym wpisie zobaczysz siebie, to jak rzekł mój idol, Robert Górski, w spektaklu Szwedzki stół: TAK WYSZŁO, NIE MOJA WINA. Uprzedzam, głaskania po głowie wnie będzie. Za to w skrócie przedstawię nową grupę internautów: Klikaczy. Różnych, różnistych.

Zawsze wydawało mi się, że szczytem głupoty jest zamieszczanie słitaśnych zdjęć na fotka.pl.Znaczy w przypadku dziewczyn to obowiązkowo „wyzywająca” poza na tle okna- to wersja soft. Hardcore jest wtedy kiedy laska się pręży oparta o ścianę albo futrynę. W pakiecie obowiązkowo poza „na bociana czyli zgięta nóżka, wzrok zamglony… W chwili pstrykania puls musi napieprzać jej jak Justynie Kowalczyk w końcówce podbiegu na Tour de Ski. Przecież już za chwileczkę, już za momencik będzie mogła przeczytać same komplementy: pięknie wyglądasz, ale masz nogi itd… Ja sam pracuję w sprzedaży i wiem, że produkt czasem trzeba ładnie „zapakować”, jednak aż tak kłamać nie potrafię. Żeby daleko nie szukać to mamy: wielbicielkę futryn, oraz analizę składu chemicznego ściany przez dotyk. Są też opcje „erotische, ja… ja.. gut foten” prezentujące wyro i marszczoną pościel. Dla największych twardzieli przewidziano opcję regałową. Jeżeli nie masz odporności na ból na poziomie Rambo- NIE ZAGLĄDAJ!!!

U facetów poza „bocian” też ma zastosowanie, ale chyba najpopularniejszym motywem jest fura.

Różne ludzie mają potrzeby. Tak czy inaczej nadszedł czas, aby napisać: są rzeczy bardziej żenujące od żenująco-żenujących fotek na Fotce!!! Prawda boli ale to ludzie ludziom zgotowali ten los i nie ma co przed tym uciekać.

Przy dużej dozie fantazji można powiedzieć, że znakomita większość „fotkowiczów” próbuje wykazać się inwencją. Byle jaką, ale zawsze. Doceńmy to w kontekście poniższego.

O przypadku Fotki uczeni socjologowie pewnie niejedną pracę napiszą, a może to już się stało. Bo tam można się doszukać jakiejś prawidłowości. W przypadku pewnych zachowań „fejsbukowych” najtęższy umysł socjologiczny jest bezradny… W łeb biorą teorie o wykształceniu, wieku, miejscu zamieszkania, sytuacji materialnej. Mowa tu o KLIKACZACH.

Klikacz to taka jednostka, która odrzuca wszystko co może mieć chociaż pośredni związek z analizą treści. Budzi się, funkcjonuje i udaje na odpoczynek z jedną myślą: klikać. Klika więc we wszystko co nie jest mu znane, bo a nuż widelec zobaczy coś. Z reguły widzi „coś”, tylko umyka mu jeden drobny szczegół, że gdyby pomyślał to nie robiłby z siebie idioty. Tu pojawiło się magiczne słowo „myśleć”. Z przykrością stwierdzam, że nawet wśród moich „fejsowych” znajomych jest grupa, która może stanowić wzorzec Klikacza.

Zaobserwowałem dwie grupy Klikaczy:
Pierwsza namiętnie ogląda filmiki, zdjęcia. Namnożyło się różnego rodzaju stron, które do wyświetlenia treści wymagają logowania przez FB. Kiedy Klikacz u swego równie mądrego kumpla widzi post na wallu z debilnym opisem, to co robi? KLIKA!!! Nie trzeba dogłębnej analizy, żeby ocenić jakie sekrety kryją się w cookies ich przeglądarek, bo przez swój własny, niczym nie wymuszony debilizm radośnie informują o tym wszystkich znajomych. Pierwszy lepszy przykład:
Link powodujący przyspieszone bicie serca u Klikacza

Na pierwszy rzut oka nie ma opcji zobaczenia bez logowania, a tu taka niespodzianka…

To samo zdjęcie po aktywowaniu funkcji „wystarczy odrobina myślenia„.

Długo by wymieniać serwisy, które wykorzystują naiwność. Chociaż nie… To robiło Amber Gold. Tu mamy do czynienia ze zwykłą głupotą.

Klikacz nie próbuje nawet znaleźć rozwiązania. Klika!!! A ja się dziwię, że gość zajmujący sensowne stanowisko w sensownej firmie „zamieszcza” wpis „gość zerżnął laskę na studniówce”. I całą masę innych rewelacji, która:
– jest dostępna na YT
– prawie każda zajawka to „fake” i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

No ale o tym Klikacz dowiaduje się po fakcie, a raczej po kliku. Co nie przeszkadza mu klikać dalej… Nałóg to straszna rzecz.

klikacz

fot. Facebook

Na koniec moja ulubiona kategoria fejsbukowych mistrzów: „Mamy do rozdania 1000 czegoś tam”… I zaczyna się sapanie przed komputerem: żebym tylko zdążył(a). O Jezu ale się denerwuję czy mnie „wylosują”. Zbyt dużo na ten temat napisano, żebym jakieś mądrości od siebie mógł dołożyć. Podsumuję więc grupę Klikaczy pragnących ajfona, srajpada czy innego produktu krótko:

nawet najgłupsza, prowincjonalna dziwka ma lepszą zdolność dedukcji niż wszyscy Klikacze, razem do kupy wzięci. Ona przynajmniej nie daje się ruchać za obietnice.

P.S. Jeżeli wpadła Ci w oko „wyjebana po maksie” fotka Klikacza lub Klikaczki (fotkowej, albo jakiejkolwiek innej) to zapodaj linka w komentarzu.

EDIT: weź człowieku i się powstrzymaj, skoro przerzucając listę udostępnień tego zonka z Galaxy widziałem, że ktoś wrzucił to na swoją tablicę TRZY RAZY!!! Nazwać takiego idiotą, to obraza dla prawdziwych idiotów…

Author: YOeLL

Share This Post On