Komisarz Alex

Jakaś dziwna ta sobota była. Ni to wiosna, ni to zima. Ogólnie do dupy biomet. Pewnie dlatego nawet mi się nie chciało zmienić kanału w telewizorni i bez większego zainteresowania patrzyłem co serwuje TVP1. Padło na serial Komisarz Alex. Jako że nie w temacie byłem to jasność spłynęła na mnie po chwili, kiedy okazało się że komisarzem jest pies. Fakt, ma najinteligentniejszy wyraz twarzo-pyska z całej ekipy. Chyba z tego powodu reszta go nie rozumie. Reszta znaczy jego opiekun, komisarz Bromski Marek.

Zaczęło jak w produkcji rodem z Holywood. Konkretnie to to Cholyłódź, bo samochody miały blachy EL. Idzie panna ulicą, upada. Oczywiście finalnie podąża tunelem w stronę światła i ani myśli wracać na ziemię. Jest i motyw z horroru bo ktoś wykrada ciało z kostnicy, nie zapominając zaciukać przy tym dziadko-ciecio-ochroniarza. Siara by to skwitował „mają rozmach skurwisyny”.

Komisarz AlexPotem zaczynają się schody do piekła. Grający główną rolę Dżejkob Vesolovsky cały film popierdziela ciągnąc za sobą psiaka. To rozumiem, bo ktoś musi w tym duecie myśleć. Natomiast reżyser najwyraźniej zapomniał mu powiedzieć, że praca w filmie polega na kreowaniu postaci, a nie załatwianiu każdej sceny jedną miną. Chyba, że jest się Pawłem Małaszyńskim, prawdopodobnie mentorem Dżejkoba. Wtedy durnowatym spojrzeniem w pakiecie z głupkowatym uśmiechem da się wytłumaczyć wszystko. I przenikliwe analizy sytuacji, i cięte riposty do przestępców (tak mi się wydaje, bo nie zdzierżyłem do końca). W jednej ze scen przepytuje barmankę z miną 1A, która mówi (mina „mówi”, nie barmanka): kłamiesz, czytałem scenariusz i wiem wszystko bejbe. Gdyby grał w kreskówce to co chwila by mu się słońce w zębach odbijało.

Ja rozumiem, że w filmach są uproszczenia, a bohaterowie czasami mają nadludzkie umiejętności. Tylko, że wtedy jest to jasno powiedziane w tytule filmu: Spiderman, Batman, Bruce Wszechmogący czy wreszcie z rodzimego podwórka Ranczo albo Klan.

Tytuł „Komisarz Alex” nic takiego nie sugeruje. Jak więc wytłumaczyć scenę, w której Paweł Małaszyński ver. 2.0 wchodzi do remontowanego mieszkania, po raz pierwszy w życiu, patrzy na ścianę i mówi: tego tu wcześniej nie było. Oczywiście okazuje się, że za kartongipsem ukryto ciało w worku foliowym, No żesz… Rentgen w oczach. Mam swoją teorię skąd ten tekst… Po prostu pomiędzy jednym a drugim dublem ktoś z ekipy mu powiedział, że w ostatniej chwili skończyli przygotowywać lokal, bo dostawa gładzi się opóźniła, a ścianę musieli postawić, no i zagadka rozwiązana.

Mimo całego zła był też jeden akcent amerykański. Męża denatki zatrzymuje policjant, który chwilę wcześniej oblał się kawą i jednocześnie pochłania jakąś bułę. Czyści sobie przy tym kożuszek. Z pełną gębą mówi do gościa, że jest zatrzymany, na co w odpowiedzi dostaje centralnie z bańki. Zalewa się krwią, pacjent wskakuje do samochodu i daje w długą. Gliniarz opróżnia z pół magazynku nie robiąc samochodowi żadnej krzywdy, ale idealnie trafia w uchwyt lusterka, bo iskry poszły. Takie numery to tylko w Miami Vice…

ocena_01

Author: YOeLL

Share This Post On