Quo vadis telewizjo?

Każdy człowiek z wiekiem dojrzewa do podjęcia życiowych decyzji. Weźmy chociażby nowego papieża: 76 lat i zamienia Argentynę na Włochy. A podobno starych drzew się nie przesadza ;) Na mnie też przyszedł czas… po kilku spektakularnych „sukcesach” kulinarnych. Przecież oczywiste jest, że „odwróć kurczaka w piekarniku” znaczyło dla mnie „obróć pojemnik o 180 stopni, a nie jego zawartość”. Efekt jaki był można się domyślać. Z ciężkim sercem musiałem pogodzić się z faktem, że nie będę pierwszym polskim szefem kuchni z gwiazdką Michelin. Zupełnie mi to jednak nie przeszkadza w biernym gotowaniu, czyli oglądaniu wszelkiego rodzaju programów kulinarnych i kulinarno-podobnych. Pierwszym, który mnie wciągnął był Hell’s Kitchen. Wtedy Gordon Ramsay był nowością, więc dało radę to oglądać. Po drugiej serii zrobiło się nudno, bo za każdym razem rzucał „fakami” tak samo. Potem pojawił się Kitchen Nightmares, w którym Ramsay był taki sam jak zawsze ale chociaż właściciele czasem lecieli „na grubo”. Z mniejszym zainteresowaniem oglądałem czasami Un Dîner Presque Parfait, czyli Come Dine With Me na francuskiej M6. Zdecydowanie najlepszym programem związanym z kulinariami był M@ster Chef Australia. Moim idolem zdecydowanie został jeden z jurorów, George Calombaris. Pozostali też niewątpliwie byli ciekawymi osobowościami ale George rządził. Niestety los bywa okrutny a natura złośliwa. A może po prostu taka jest kolej rzeczy, że zagraniczne formaty prędzej czy później mają swoją polską premierę. Na szczęście Hell’s Kitchen jeszcze się temu opiera i mam nadzieję, że ten stan rzeczy będzie trwał jak najdłużej. Przyczyna jest banalna: dopóki nie jest emitowany w Polsce to go jeszcze nikt nie spieprzył. Weźmy pierwszy przykład: Kitchen Nightmares, zwany po polsku Kuchennymi Rewolucjami. Już pal licho diametralną różnicę w osobach prowadzących. Gdzieś wyczytałem, że Magda Gessler to „polski Gordon Ramsay”. Chyba prawnicy Ramsay’a tego nie słyszeli bo pozew o naruszenie dóbr by wygrali w cuglach. Jeżeli Gordon jest „żwawy jak górski strumień” to można to również powiedzieć i o Gesslerowej, dodając „wypełniony olejem”. Taka jest babka dynamiczna. Zmęczenie gwarantowane od samego słuchania wstępu do odcinka. A zanim „odwiedzi” knajpę wielce prawdopodobna jest niestrawność. Dobrze, że są leki na taką dolegliwość. TVN emitowała też swoją wersję M@ster Chef… Wyczekiwałem go i to bardzo. Mając apetyt rozbudzony wersją australijską wiedziałem, że poprzeczka jest zawieszona wysoko. Rzuciłem też okiem na edycję US, z „amerykańską Magdą Gessler” i mnie nie porwała. Kolejny Gordon-show. Jednak polska edycja zaskoczyła mnie zupełnie. Wszystkim. eMDżi jako head juror… Nie miałem w domu Ulgixu, niestety… Ania Starmach- nie moja bajka. Gotować pewnie potrafi ale gwiazdą telewizji nie będzie. Dobry (bo śmieszny) był tylko Michael „oddawaj fartucha” Moran. Może wydać się dziwne ale jurorzy mimo porażki w 2/3 wcale nie byli najsłabszym punktem programu. Nie mam pojęcia kto przenosił to na polski grunt ale...

Read More