Polskie perwersje

Zaraz, zaraz… nie tak szybko. Polskie perwersje mogą zaczekać:) Zacznijmy od w miarę prostego wyjaśnienia czym jest „zwykła” perwersja. Słownik Języka Polskiego PWN podaje iż perwersja to „1. odchylenia reakcji psychicznych w zakresie popędów, zwłaszcza w sferze seksualnej” lub „2. zachowania naruszające obowiązujące konwencje, mające na celu szokowanie”. Definicja banalnie prosta. Jest tylko jedno, małe „ale”…

Wpis traktuje o polskich perwersjach, co z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością znaczy, że lekko nie będzie. Bo kim jest taki zwykły światowy perwers? A może perwersyjny światowiec? Dla mnie na takie miano mogą zasługiwać członkowie pewnego plemienia, którego nazwy nie pamiętam ale nie ma to większego znaczenia. Ceremonia „czynienia” chłopców mężczyznami wiąże się u nich z koniecznością trzymania, przez około 10 minut, obu rąk w rękawicach wykonanych z trzciny. Sęk w tym, że do każdej rękawicy „przymocowana” jest mniej więcej setka zdrowo wkurwionych mrówek, które żądlą. I to tak, że jedno żądło ma moc odczuwalną do postrzału. Oczywiście swoje żądlące odwłoki, niekoniecznie dobrowolnie, schowały wewnątrz rękawic- żeby nie było, że ściema. Zdarzają się zejścia z tego świata w trakcie obrzędu, a halunki z bólu są na porządku dziennym. Perwersja…

Ale do brzegu… Żądlące mrówki to mała Miki w porównaniu z perwersją po polsku. Bo co jara dużą część naszych, że tak zażartuję, pobratymców? Co podnieca nas tak, że oddajemy się temu z lubością i powtarzalnością godną Mistrzów? Na topie jest:
zazdrość: wiem, że ludzki odruch. Sam go miewam. Tylko, że jest multum jednostek, u których przybiera ona postać kliniczną (chorą). Sąsiad kupił lepszy samochód? Złodziej pewnie!!! Żyd i komuch!!! Dawaj donosik do skarbówki. Ja nie mam to i ten ćwok miał nie będzie. Awans w robocie? Pewnie dała szefowi dupy albo on puka się z kierowniczką. Docenianie kompetencji w tym narodzie nie jest przyjmowanie jako zachowanie naturalne. Inna kwestia, że czasem promuje się zwykłych debili. Jednak nie o tym ta śpiewka.

wieczne narzekanie. Na wszystko i wszystkich. Gdyby narzekanie zrobili konkurencją olimpijską to święcilibyśmy triumfy większe niż w skokach za czasów „Małej Myszy”. Narzekaniomania zalałaby cały kraj. Chociaż nie wiem, czy może się rozlać bardziej niż teraz. Nie da się żyć cały czas z bananowym uśmiechem na japie ale jakieś zachowanie równowagi by się przydało. No, może chociaż zwykły optymizm. Minimalny.

inne- tu wstaw dowolnie, co Ci pasuje i na „polskie perwersje” się nadaje.

Wymieniłem dwa zachowania, które uważam za perwersyjne, bo w cywilizowanym świecie nie są uznawane za normalne. Co oczywiste, nie są też tak praktykowane jak u nas. Jeśli myślisz, że to koniec to muszę Cię zasmucić, bo pora na

POLSKIE PERWERSJE NAGRODA GRAND PRIX !!!

Tu dopiero się będzie działo. Przygotuj się na najgorsze :) Największą polską perwersją (lub fetyszem) są sporty wszelakie. Głównie sporty grupowe- od razu wyjaśnię, że w sensie „zespołowe”. Chociaż to też może dwuznacznie zabrzmieć. Waląc prosto z mostu: piłka nożna i jeszcze kilka innych. Tam gdzie dotarł już XXI, XX, XIX wiek Ziemianie nauczyli się, że w piłę grać wypada na średnim chociaż poziomie. Czyli po prostu nie dać się lać wszystkim po kolei i wmawiać sobie, że w meczu „jesteśmy faworytem”. W Polsce jesteśmy mniej więcej na etapie króla Popiela. Coraz bliżej dna, to i okazji do takich stwierdzeń jakby mniej. Co z tego, skoro bęcki jesteśmy w stanie dostać od każdego. Znamienna jest zapowiedź najbliższego meczu z San Marino, kiedy reporter mówi „ewentualne zwycięstwo…” No żesz… Profeszynale z Dortumundu, Londynu przeciwko sanmaryńskim (?) kelnerom mogą ewentualnie odnieść sukces. Jak dadzą dupy podobnie do meczu z Ukrainą, co wcale nie jest takie abstrakcyjne, to znowu kilkadziesiąt tysięcy luda zaśpiewa „nic się nie stało”. I na koniec oddadzą się marzeniom, że w następnym meczu będzie lepiej, radośniej, że nasi zaczną grać jak nigdy i zwyciężać z przytupem. Tyle mrzonek.

polskie perwersje

screen Facebook

Gdzie ta perwersja? Na klepsydrze. Nekrolog zacny. Polacy raz po raz żegnają coś, co jest martwe od kilkudziesięciu lat. Na dodatek z uporem maniaków co jakiś czas biorą nowego grabarza i dokonują kolejnej ekshumacji piłkarskiego trupa, z nadzieją że zmartwychwstanie.

Amen.

Zgadzasz się z taką opinią?

fot. sxc.hu

Author: YOeLL

Share This Post On