Żołnierze wiosny nadchodzą !!!

Śnieg stopniał w pierwszej dekadzie kwietnia, mając serdecznie w dupie, że od 21 marca razem ze swoją wspólniczką zimą nie ma wstępu na ziemię. Ani chybi to znak, że wiosna idzie. Żeby tylko nie przyszła jak w piosence Rosiewicza, bo wtedy to najbardziej przekonujące „oj tam… oj tam…” nam nie pomoże :) Świergolenie wszelkiego rodzaju ptaszyn powinno nastrajać optymistycznie. I nastraja, a jakże. Wiosną chce się człowiekowi rano wstawać i słonecznych promieniach tkwić w korku, ciesząc się przy tym wiosenną wyprawą do pracy. Zawsze to milej niż zimą. Niewiele, ale jednak milej.

YouTube Preview Image

Podobno coś się w klimacie lekko pojebawszy i ta wiosna to tak naprawdę nie wiosna, tylko lato. Z drugiej strony Lato odszedł- tak twierdzą wtajemniczeni. Mamy więc „czeski film”, bo nikt nic nie wie: gdzie jest wiosna, dokąd poszło lato i gdzie jest Lato??? W tak sprzyjających warunkach musi się ujawnić to gorsze oblicze niby-wiosno-lata. Oto za dni kilka/kilkanaście dni świat zostanie zaatakowany przez wroga okrutnego. Niestety najtęższe umysły nie wiedzą jak go pokonać. Co z tego, że stoczą z nim bitwę przeokrutną skoro przeciwnik powraca. Przyczaja się co prawda na kilka miesięcy, ale uderza ponownie z siłą wodospadu i regularnością szwajcarskiego zegarka, stosując tortury psychiczne. Mocą jego jest wierna armia, gotowa do ataku, kiedy tylko słupki rtęci w termometrach przekroczą mniej więcej 15 stopni Celsjusza.

A oto i oni, Żołnierze Wiosny:

Wiosna idziePalec niuchalec– jeden z członków elitarnej jednostki bojowej działającej w najniższych warstwach operacyjnych, przy ziemi. Podobno jest wysyłany na przeszpiegi głównie przez kobiety, które umieszczają go w letnich butach i wysuwają na czoło pochodu. On wykonuje czarną robotę „idąc”, węsząc podejrzliwie i brudząc się niemiłosiernie. Dla kamuflażu maluje się różnymi farbami, najczęściej we wściekłych odcieniach różów i czerwieni. Żeby bardziej wtopić się w tłum malowidła na nim mają szereg odprysków, zadrapań itp. Nie jest do końca pewne czy to działanie celowe, czy też efekt zbyt intensywnej eksploatacji zastępów palców niuchalców.

Popękana pięta– zabezpiecza tyły palcowi niuchalcowi. Zajmuje strategiczną miejscówkę na końcu pochodu i straszy przeciwnika strukturą zewnętrzną, która do złudzenia przypomina wyschnięte jezioro afrykańskie tuż przed porą deszczową. W ekstremalnych przypadkach może służyć jako schowek do przemycania piasku, lub drobnych kamyków. Prawie zawsze występuje we wszystkich odcieniach szarości lub jak kto woli brudu.

Noga– chociaż może bardziej pasuje tu liczba mnoga. Po zimowej hibernacji i nabieraniu masy, bez skrupułów informują świat o swoim istnieniu. Robi się z tego duży show, który sprawia że co roku muszę aktualizować sobie definicję „samokrytyki”. Nawet pobieżne śledztwo wskazuje, że w tym sabotażu nogi są mocno wspierane przez tłuszcz i celulit. Niestety w tej sytuacji spodnie i spódnice nie chcą mieć z nogami nic wspólnego i się wycofują. Czym się kończy to niestety widać.

Mokra pacha– wróg okrutny i najtrudniejszy do zneutralizowania. W 99% przypadków działa w parach, siejąc strach i przerażenie. Siłę czerpie praktycznie ze wszystkiego: słońca, tłoku w komunikacji miejskiej, zepsutej klimy w samochodzie. W tym ostatnim przypadku często z pomocą przychodzą mokre plecy. Ekstremalnie do akcji podpina się „pot cieknący po dupie” co moim zdaniem powinno być traktowane jako broń biologiczna, a jej używający stawiani pod sąd w trybie pilnym!!! Mokra pacha ma w sobie też coś ze snajpera: stoisz sobie w autobusie a tu nagle z krótkiego rękawa zerka na Ciebie, ukryty w gąszczu włosia jakiegoś wąsatego 130 kilowego dziadka, smród… Albo płci piękniejszej. Tylko, że wówczas nie ma wąsów. Przynajmniej nie powinno ich być…

Japa– do wszystkiego co powyżej dodaj zapach zjedzonego przed chwilą czosnku. Więcej nie trzeba pisać.

Drodzy Czytelnicy… Z wcześniej wymienionymi nie wygracie. Dlatego chociaż spróbujcie ich nie dokarmiać.

Tylko czy aby jakiegoś istotnego żołnierza nie pominąłem? Ten skład jest raczej niegroźny :)

fot. www.publicdomainpictures.net

Author: YOeLL

Share This Post On