Czytnik e-book: Kindle Paperwhite
Cze04

Czytnik e-book: Kindle Paperwhite

Kindle paperwhite to pierwszy czytnik e-book, którego używam więc nie będę go do niczego porówywał. Po prostu się nim pozachwycam, nieskażony innymi doświadczeniami. Największy dylemat to: z reklamami, czy bez? Reklamy wyświetlane są na głównej stronie Kindle’a i w żaden sposób nie przeszkadzają w czytaniu. Drugim miejscem reklamowym jest wygaszony ekran. Ot, po wyłączeniu czytnika emitowana jest reklama, która aktualizuje się po podłączeniu do sieci. Wybrałem opcję „sponsorowaną” i nie żałuję bo praktyka pokazała, że to nie ma żadnego znaczenia.         Po włączeniu przechodzimy przez proces konfiguracji i rejestracji Kindle paperwhite w Amazonie. Mimo jednej (jedynej i wymienianej siłę) wady, braku języka polskiego w menu, nie nastręcza to żadnych trudności. Pierwsze uruchomienie wraz konfiguracją zajęło maksymalnie 10 minut. Póki co zakup polskojęzycznych publikacji w Amazonie jest mocno utrudniony, ponieważ języka polskiego nie ma liście oficjalnie wspieranych. Wtedy warto szukać w sekcji „inne” z dopiskiem [polish edition]. Jednak jest to kwestia polityki Amazona, niezależna od Kindle’a, więc nie można tego traktować jako wady. Drugi plus: jest dotykowy. Chwała temu, kto zdecydował się na takie rozwiązanie. Przewijanie tekstu jest bezproblemowe, a matowy wyświetlacz dobrze się sprawdza nawet w ostrym słońcu. Zmiana wielkości czcionki odbywa się identycznie jak w iPadach, czyli płynnie i błyskawicznie. Do tego możliwość wyboru kilku rodzajów fontów. Ja zostałem przy domyślnym. Po co zmieniać doskonałość ;) Dodawanie publikacji też jest dziecinnie proste: wystraczy podpiąć czytnik e-book do portu USB i skopiować plik. Teoretycznie specyfikacja Kindle’a zeznaje, że obsługuje pliki PDF. W praktyce jest to prawda, tylko że podczas testów wyglądało jakby PDF był dla niego obrazkiem i próba powiększenia tekstu skutkowała proporcjonalnym rozszerzaniem, co kończyło się obcinaniem tekstu. Na to jest prosta metoda: program do konwersji Calibra. Po przerzuceniu PDF na format MOBI śmiga elegancko. Równie łatwo można tworzyć różnego rozdzaju kolekcje i sortować jes wg tytułu, autora itd. Wydaje mi się, że ich struktura może być tylko jednopoziomowa, ale to w zasadzie drobiazg. Po przeczytaniu książku pojawia się opcja oceny przez „gwiazdki”. Nie jestem specjalnym fanem takiego czegoś, bo skoro coś przeczytałem to potrafię zapamiętać, czy mi się podobało.  Chyba, że ktoś ma setki pozycji wrzucone to wtedy ma to jakiś sens. Około 1,3 GB pojemności pozwala na nim trochę czytadeł zmieścić :) Podświetlany ekran. Santo subito za ten patent.  Sprawdza się rewelacyjnie, czego przykład poniżej. Zdjęcie zrobione „komurko” w całkowitej ciemności. Nic więcej nie trzeba dodawać :) Istotne jest to, że po podpięciu czytnika przez USB do kompa nie ma możliwości czytania. Przekaz jest jasny: czytasz albo ładujesz. Tylko jakie to ma znaczenie, skoro Kindle po prostu wyrywa z butów....

Read More