Kreta: gdzie zjeść

ΤΑ ΚΑΛΥΤΕΡΑ

Jednego wieczoru wybraliśmy się na kolację do restauracji ΤΑ ΚΑΛΥΤΕΡΑ (chociaż tam co drugi lokal to „tawerna”). Pal licho, że ciężko było polecaną knajpę znaleźć, mimo iż dysponowaliśmy wizytówką zapchaną małymi, greckimi robaczkami. Próby dowiedzenia się jak trafić przypominały rozmowy ślepego z garbatym. Nie dość że w tym mieście ciężko się porozumieć na ulicy w języku innym niż grecki, to tabliczki z nazwami ulic są rzadkością, szczególnie poza centrum miasta. Wracając do dogadywania się: jakaś babcia patrząc na wizytówkę coś mamrotała po grecku, żeby na koniec powiedzieć „nicht tawerna” i odesłała do jakiejś lokalnej burgerodajni, bo tam za €3 można dobrze zjeść. Szliśmy w dobrą stronę, to nas zakamuflowana opcja niemiecka zbiła z tropu. W końcu po wielkich bólach trafiliśmy do celu, bogatsi o wiedzę, że mapka na wizytówce obejmuje promień może 200 metrów od lokalu.

Kelner, miły chłopaczyna, jak na Greka mówił po angielsku dobrze (wait table = proszę poczekać przy stoliku) :) Kiedy powiedzieliśmy mu, że przychodzimy z rekomendacji konkretnej osoby zrobił coś, o czym Christelle opowiadała że jej znajomy też miał taką atrakcję (a ja jakoś nie moglem sobie tego wyobrazić). Mianowicie powiedział „come with me” i… zaprowadził nas do kuchni, otworzył lodówkę i powiedział, że to są świeże ryby i możemy sobie wybrać :) Słaba akcja? Wbić na kuchnię, żeby wybrać sobie potrawę? Porcje były ogromniaste, nie do przemielenia i bardzo smaczne. Mimo lokalizacji, wydawać by się mogło, na uboczu ruch w czasie „kolacyjnym” był duży. Przy kilku stolikach siedzieli jacyć „lokalsi” z popem na czele, więc chyba dobrze karmią.

Ten browarek mi najbardziej smakował

Ten browarek mi najbardziej smakował

Profesjonalne menu

Profesjonalne menu

Sałatka szefa. 4 ludzi się tym może posilić

Sałatka szefa. 4 ludzi się tym może posilić

Ryby, które sam wskazałem palcem w lodówce :)

Ryby, które sam wskazałem palcem w lodówce :)

Autoalarm po grecku. Działa na jakieś 10 metrów ;)

Autoalarm po grecku. Działa na jakieś 10 metrów ;)

Spacerowy rekonesans

Spacerowy rekonesans

Przed Pankritio Stadio. fot. by Christelle

Przed Pankritio Stadio.
fot. by Christelle

 

Przy płaceniu było równie wesoło bo przecież w turystycznym regionie płatność kartą nie jest oczywistą oczywistością. 3 gości rozmyślało jak przyjąć zwykła kartę chipową. Gdzieś dzwonili, ktoś im tłumaczył co wcisnąć na terminalu. Wreszcie poszło!!! :)

Na koniec, po zatwierdzeniu transakcji kodem PIN, poprosili o parafkę na wydruku z terminala. Nie wiem po co, bo i tak moja karta nie była podpisana:)

 

AMPHORA- PORT W CHANII

Kolejne spotkanie z kuchnią grecką. Tutaj nie było żadnych przygód. Dogadanie się z obsługą nie stanowiło żadnego problemu. Nawet na zachętę potrafili powiedzieć „Pascal (Brodnicki) poleca”. Faktycznie, w jakiejś publikacji zamieścił swoją rekomendację. Nie kłamał. Zamówiliśmy Greek Mix, w skład którego wchodziły liście winogron, moussaka i inne łakocie. Wersja small, przewidywana dla dwóch osób to znowu porcja gigant. Czego jak czego, ale jadła na talerzach nie żałują. Strach pomyśleć ile się mieści na talerzu w wersji „large”. I całkiem dobrze o nich w necie piszą.

EDIT: przy korekcie ocznej powstał mały rozdźwięk :) Christelle twierdzi, że „Pascal poleca” odnosi się do wydawnictwa Pascal. Jeżeli ktoś może pomóc rozwiać wątpliwość to będę wdzięczny.

Klasycznie po grecku

Klasycznie po grecku

Miły dla oka widok na port

Miły dla oka widok na port

LIGO KRASI LIGO THALASSA

Trzecim punktem na kulinarnej mapie była Ligo Krasi Ligo Thalassa (λιγο κρασι λιγο θαλασσα), tuż przy Porcie Weneckim. W Grecji zaskoczyło mnie pozytywnie przyjmowanie zamówień. Obsługa przynosi wydrukowany spis potraw, z cenami i zaznacza co zamawiamy. Dzięki temu wiadomo, że cena się będzie zgadzać. W Ligo… każda potrawa miała swój numer i dobrej jakości zdjęcie, więc nawet nie trzeba było tych krzaczków rozumieć i otrzymana potrawa nie różniła się od zamówionej:) Na przystawkę pojawiły się 17 (puree z bakłażanów) i 19 (sery na ostro). Jako danie główne 35 (cielęcina mleczna) i moussaka. Z partyzanta na koszt firmy kelner podał desery: coś jakieś racuchowate z lodami i miodem i 60 (arbuz). Poezja.

Moussaka

Moussaka

Deser nad deserami

Deser nad deserami

SILLOGI-DELI

Na koniec Sillogi-Deli. Niestety strona www jest tylko po grecku, więc ciężko cokolwiek zrozumieć. Standardowo na początek podali chleb z oliwą lub oliwkami w małych pojemniczkach. Smakowało. Jedliśmy jakąś zapiekankę i siakiś grecki makaron z kurczakiem w daniu o dość gęstej konsystencji. Bez zastrzeżeń. Druga próba płatności kartą wiązała się z wizytą w sąsiednim lokalu bo tam mieli terminal. Ale sama knajpka klimatyczna z mini ogródkiem na dziedzińcu (tak mniej więcej). Lokalizacja w samym sercu miasta przy pasażu targowym, jednak bardzo przyjemna.

:)

:)

Bardzo dobre

Bardzo dobre

Niezłe, ale Mythos mi bardziej podszedł

Niezłe, ale Mythos mi bardziej podszedł

GALETTO

Cukiernio kawiarnia z dwiema, a nawet trzema górami ciastek wszelakich. Dla wielbicieli słodyczy miejsce idealne. Ceny przystępne. Za cały set na zdjęciu, razem z napojami skasowali bodajże € 9,80. A jak się ciężko bo tym jedzeniu szło… :)

Mocno czekoladowo było...

Mocno czekoladowo było…

Author: YOeLL

Share This Post On