Argumentacja motocyklisty

Swego czasu nadchodząca wiosna skłoniła mnie do popełnienia tekstu motocyklistach. Jak to bywa w takich przypadkach uaktywnił się kolega (R.), praktyk motocyklowy, z którym trochę podyskutowaliśmy. Każda strona miała swoje racje. Ja nie przekonałem jego, on nie przekonał mnie i chyba zostaliśmy przy swoim zdaniu. W wielkim skrócie moje zdanie o użytkownikach dwóch kołek jest następujące: nie przeszkadzają mi na ulicach, w korku i jak trochę przycisną po trasie. Ale nie toleruję bezmózgich debili, szalejących bez opamiętania. Dla mnie to idioci. Idioci do kwadratu, albo do sześcianu.

Zupełnie niedawno na FB skomentowałem przypadek motocyklisty, który zginął w wypadku na Pileckiego. Stwierdziłem, że to był idiota. I tego się będę trzymał. Wywiązała się z tego kolejna dyskusja z innym kolegą (T.), który również przedstawiał swoje argumenty, że moja ocena nie powinna być tak jednoznaczna. Aczkolwiek przyznać trzeba, że dyskusja mimo iż chwilami bardzo emocjonalna, do czegoś prowadziła. Można z niej pewne wnioski wyciągnąć. To akurat dobrze.

Wczoraj wrzuciłem link do artykułu o pewnej grupie użytkowników pojazdów mechanicznych z komentarzem: To SĄ IDIOCI. A jak się rozpieprzą (oby sami siebie), to będą martwymi idiotami.

Przysłowie mówi „do trzech razy sztuka”, więc tym razem do „dyskusji” włączył się motocyklista-fanatyk. Osobnik zakuty w hełm i żyjący w niezniszczalnej symbiozie z manetką gazu swojego rumaka. Celowo użyłem cudzysłowu, bo dzięki aktywności owego człowieka trudno tą wymianę zdań nazwać dyskusją z prawdziwego zdarzenia, czy chociażby wymianą argumentów. Zastanawia mnie jak bardzo musiał go hełm uwierać w baniak w trakcie pisania? Bo tylko tym mogę próbować wytłumaczyć jego popisy. Zobaczmy więc jak wygląda świat oczami naszego pędzącego bohatera.

Punktem wyjścia był fragment artykułu, w którym autor wspomina o „rekordziście” pędzącym po nowootwartej S8 z prędkością około 225 km/h. Nie trzeba być geniuszem intelektu, żeby stwierdzić iż taka prędkość na drodze publicznej (już pomijam miejsce), to głupota w najczystszej postaci. A co na to nasz „miszcz kierownicy”?

(…) na S8 jechałem sporo szybciej niż wspomniane w artykule 225 km/h. No i co z tego?(…)

Jak to co? Delikatnie rzecz ujmując było to bardzo niebezpieczne. Ale czy na pewno?

 (…)Akurat tam są do tego warunki. Jeśli będę miał wypadek to najwyżej sam odniosę jakieś obrażenia, nikogo innego nie mam szansy uszkodzić(…)

Swoją błyskotliwą wypowiedź akcentuje wklejając grafikę:

argumentacja motocyklisty

Gdyby były do tego warunki, to pewnie nie byłoby ograniczenia prędkości (co akurat w tym kraju nie jest wykonalne) lub droga miałaby status autostrady. A skoro już jest jasne, że warunków do takiej jazdy nie ma, to przejdźmy do drugiej części wypowiedzi kolegi „złotoustego”, bo jest to punkt wyjścia do wyrabiania sobie opinii o baranach na dwóch kółkach. Twierdzi nasza gwiazda, że najwyżej sam sobie zrobi kuku. Mało tego… W swoich „mondrościach” posuwa się chłopina krok dalej i dosyć pewnie stwierdza:

(…)Poczytaj sobie ostatnie newsy o wypadkach na moto. Nie słyszałem, żeby ktoś inny poza motocyklistą odniósł jakieś obrażenia(…)

Ciężko stwierdzić z newsów o kilku wypadkach, czy ma facet rację. Ale tu z pomocą przyszła niezawodna statystyka, która podrzuciła koleżanka M. Wynika z niej niezbicie, że w 2012 roku z winy motocyklistów zaistniały 994 wypadki, zginęło w nich 151 osób, a 1 046 osób doznało obrażeń ciała [źródło: www.scigacz.pl. Polecam zapoznać się z artykułem, bo sporo tam ciekawych danych]. Prosta matematyka podpowiada, że na 1 wypadek spowodowany przez motocyklistę poszkodowane jest 1,2 osoby!!! Czyli co? Taki jełop niby uszkodził sobie 1,2 swojej głowy czy nogi? Nie… to prostu znaczy, że ucierpieli przypadkowi ludzie.
Stąd moja sugestia dla naszego mądrali: częściej myć uszy, albo używać trochę większego kasku, żeby mniej tłumił dźwięki z otoczenia. Wtedy usłyszy czym różni się praktyka od jego własnego świata.

(…)właśnie z tego powodu gówno wam do tego jak motocykliści jeżdżą(…)

Zapowiada się coraz lepiej… Nie wolno bowiem czepiać się króla szos :) Nie mając jeszcze wiedzy statystycznej zadałem motocykliście jedno, banalnie proste pytanie: a jeśli nie będziesz jedyną osobą która odniesie obrażenia?

Odpisał:

Szanse na taki wariant są zbyt niskie żeby je brać pod uwagę

Brawo, brawo, brawissimo… Gdyby nawet szansa wynosiła 1% czy 1‰ to odruch bycia człowiekiem powinien uruchomić mózg. Niestety, statystycznych 20% „nie należy” brać uwagę. To doskonale pokazuje co sobie, że tak zażartuję, myśli przeciętny debil siedzący na motocyklu: jadę na motorze i mam wszystko w dupie. Hmmm… teraz chyba jest jasne, skąd okraszenie wypowiedzi grafiką maści do dupy :)

To właśnie dzięki takim imbecylom postrzeganie motocyklistów jest takie, a nie inne.

Staram się być pełen wyrozumiałości dla ludzi wymagających specjalnej troski, więc chciałem mu pomóc dojść do jakichkolwiek wniosków (bo o właściwych, to nawet nie marzyłem) dlatego zasugerowałem: To teraz znajdź jakąkolwiek osobę, która ucierpiała w wypadku przez motocyklistę, spójrz jej w oczy i powiedz: „szansa na to, że wylądujesz na wózku była zbyt niska, więc sprawca nie brał tego pod uwagę”

Jak można było przypuszczać zapadła cisza ze strony znawcy maści na bolącą dupę. W międzyczasie pojawiło się kilka komentarzy, mniej lub bardziej dobitnych, innych osób. Wreszcie przeciwnik zebrał siły i napisał:

Jeden wielki bol dupy!
Dobrze, ze jest ladna pogoda to bede mogl pozapierdalac wieczorem po warszawie:)

Znowu ból dupy… Zaniepokoiło mnie to ;) Niemniej martwiło mnie, że chłop trzyma się swojego poziomu wypowiedzi. Stagnacja nie jest dobra, należy się rozwijać. Chociaż trochę, ale do przodu. A tu taki brak ambicji…

Kolejny uczestnik  skomentował „Ktoś, kto nie zna tej frajdy płynącej z zapierdalania nigdy tego nie zrozumie ;))”. Warto zwrócić uwagę na emot „;))” zabarwiający wypowiedź jako żartobliwą czy czasem wręcz ironiczną. Zakładam, że takie były intencje autora, bo nie zaprzeczył. Nasz motocyklista od razu dał temu komentarzowi „lajka” i skomentował „Dokładnie tak”. A wystarczyło przeczytać ze zrozumieniem…

Na kolejne rewelacje nie trzeba było długo czekać:

Ojeej daj sobie luzu człowieku bo kiedyś cie ten scisk dupska zabije(…)

Po raz kolejny analne klimaty :)
I jeszcze paluszkiem mi pogroził :)

(…)Spotkamy się pewnie kiedyś na ulicy, bedziesz jechał w zajebistym korku starym ikarusem zlany potem wśród śmierdzących ludzi a ja, dawca, przejde obok bez zatrzymania

Mam nadzieję, że się spotkamy. Przyrzekam, że pomacham i uśmiechnę się przyjaźnie. Co będzie zgodne z moimi deklaracjami w poprzednim wpisie.

Anal, anal i jeszcze raz anal…

Sam podpis pod artykułem pokazuje twoj wielki bol dupy.(…)

Co za monotonia…

W nagrodę skasowałem mu jeden z komentarzy, w którym nazwał mnie idiotą. Dodatkowo przesyłał „życzenia” niemożności spania, kiedy będę słyszał wystrzały z jego tłumika, jak silnik będzie schodził na niskie obroty (czy jakoś tak). Wiadomo o co chodzi.

Spowodowało to, że zapałał świętym oburzeniem:

Taka jest wg ciebie idea dyskusji? Zeby usuwac komentarze? Gratulacje! KOMUNA!

Wyobraziłem sobie po przeczytaniu tego taką małą, śmieszną animkę z bajki wrzeszczącą cieniutkim głosikiem „komuna!!! ;)
Po raz kolejny wykazał się kolega brakiem umiejętności czytania ze zrozumieniem, bo twierdził, że to ja pierwszy nazwałem go idiotą… Subtelna różnica jest taka, że idiotami nazwałem pewną grupę motocyklistów. A że on sam siebie do niej zaklasyfikował… Nikt nie zmusza, wolna wola.

Na zakończenie tejże miłej razgawory napisał:

Rece mi opadaja jak czytam twoje kolejne wypociny.
Na pozegnanie przesyłam:

I wkleił grafikę:

Przyznaję: nikt nigdy mi tylu treści analnych nie zaserwował w jednej dyskusji :) Chociaż oczekiwałem na wymianę poglądów, twardą argumentację. Teraz wiem, że wymagałem zbyt wiele.

Z jednym fragmentem wypowiedzi się zgadzam:

(…)Lepiej ścigajcie piratów w puszkach, którzy dopiero mogą wyrządzić szkód.

Słusznie prawi. Tych debili też trzeba tępić jak stonkę na ziemniakach !!!

A debilom na motorach życzę, żeby uruchomienie silnika nie odcinało im dopływu rozumu do mózgu.

Uwaga: gdyby komuś przyszło do głowy skomentować ten wpis, to lojalnie uprzedzam, że komentarze zawierające wulgaryzmy będą kasowane. Bez względu na przekaz. Chyba, że jesteś kompletnym kretynem, debilem itd… i nie potrafisz inaczej formułować myśli. Wtedy podpisz się imieniem i nazwiskiem, oraz jasno zaznacz „piszę tak bo jestem debilem… (tu wstaw swój komentarz)”. Okażę zrozumienie i taki komentarz zostanie.

fot. pixabay.com

Author: YOeLL

Share This Post On
  • disqus_sAfNvnk78q

    Dzięki, że o mnie wspomniałeś:)
    Lata mijają, a Ty jak zwykle w formie.
    W wielu kwestiach niewątpliwie masz rację , w kilku mamy zupełnie inne zdanie, ale nie zaczne o tym pisać, bo mam już plany na weekend;)
    O jednym tylko wspomnę: to jednak Ty tego gościa nazwałeś pierwszy idiotą lub jak kto woli sam sie do tej kategorii zaliczył. Tak samo nazwałeś mnie (ale nie gniewam się:). I plus minus 90% czynnych motocyklistów, możliwe że nawet tych, ktorzy wcxoraj trzymali Twoja stronę. Dlaczego? Ot9ż dlatego, że prawie wszyscy motocykliści jeżdżą ponad 200, a robią to na drogach publicznych, bo torów w Polsce praktycznie nie ma.
    Trochę tak jakbyn napisał że każdy ktobkorzysta z fb jest idiotą. Stąd pewnie te emocje.

    Pozdrówka
    R.

    • Owszem nazwałem idiotą i swoją opinię podtrzymuję.
      Masz jednak szansę przedstawienia swojej propozycji jak określić kogoś, kto jedzie ponad 2 paki lub zapieprza po mieście na jednym kole. Wielce jestem ciekawy co zaproponujesz.

      Jeżeli 90% tak jeździ, to pozostaje około 10%, którzy tak nie robią. Czyli okazuje się, że jednak można nie być idiotą.

      A to, że w Polsce nie ma prawie wcale… Co ja na to poradzę? W Polsce pewnie też nie ma ogólnodostępnych pomieszczeń (sal?), gdzie mogę iść słuchać muzyki tak głośno jak mi się podoba. czy to znaczy, że mieszkając w bloku mam prawo o 2 nocy włączyć techno na full?

      Co to za „argument” z tym FB? Bo dla mnie jest po maksie z dupy. To co napisałeś „każdy kto korzysta z FB jest idiotą” w moich ustach musiałoby brzmieć „każdy kto jeździ motocyklem jest idiotą”. A tego nigdy nie napisałem i nie napiszę.

      Dlatego z łaski swojej sprecyzuj proszę:
      – kto dokładnie jest idiotą (jakie kryteria należy spełnić) korzystająć z FB
      – jaki negatywny skutek wywiera na ciebie czyjeś fejsbukowe bycie idiotą

  • disqus_sAfNvnk78q

    Nie zrozumieliśmy się. Mimo Twojej wygranej w poprzedniej „bitwie na argumenty” z Kolegą, któremu poświęciłeś połowę powyższego wpisu, nieśmiało stwierdzam, że to Ty jako pierwszy użyłeś wobec niego określenia „idiota”, które to on uznał za obraźliwę, choć nie zrobiłeś tego bezpośrednio. Zastawiłeś na niego prostą pułapkę, określając swoją definicję słowa „idiota”, a później twiersziłeś, że na nikogo tak nie powiedziałeś i że to on sam się do tej kategorii zakwalifikował.
    Mojego porównania do fb też nie zrozumiałeś, być może to moja wina. Chodzi mi o to, że jazda na motocyklu powulyżej 200 km jest wśród motocyklistów tak powszechna jak korzystabie z fb wśród młodych ludzi. Nie da się więc napisać „każdy kto korzysta z fb jest idiotą” i jednocześnie nikogo nie obrazić. Fb to jedynie przykład.
    Proszę postsraj się zrozumieć mój przekaz zamiast cytować, przywoływać do tablicy i łapać za słówka.
    Nie wiem czy chcę wchodzić po raz kolejny z Tobą w dyskusję, gdyż:
    – i tak nie dasz za wygraną;
    – brakuje mi argumentów- wiem że ostra jazda za motocyklu jest niebezpieczna.

    Pozdrawiam,
    R

    • Dobrze, że chociaż stwierdziłeś, że bitwę na argumenty wygrałem :)

      Debil na fejsbuku nie przeszkadza nikomu w spaniu, oglądaniu telewizji. Debil na fejsbuku nie obudzi nikomu dziecka w środku nocy.

      A debil na motorze (w samochodzie) wręcz przeciwnie. Tylko debil na motorze (w samochodzie) uważa, że jest usprawiedliwiony bo:
      – to daje mu zastrzyk adrenaliny
      – nie ma torów, więc szaleje po ulicach

      W moim mniemaniu nie ma usprawiedliwienia dla takiego postępowania.

  • Ana Nas

    Chciałam dodać od siebie,że te typki to po prostu posiadacze motocykli a nie motocykliści. Jest różnica. Nie lubię jak wsadza się wszystkich do jednego worka. Szkoda jeszcze,że nie napisał Pan ile wypadków nie spowodowali motocykliści i ilu z nich zginęło z nie swojej winy. Jak wynika z tabelek dużo. Pozdrawiam i życzę wesołych świąt oraz szczęśliwego 2014 r. :)

    • Po pierwsze primo: na „pana” to trzeba mieć wygląd i pieniądze. Ewidentnie jednego z tych dwoch przymiotów m brakuje :)

      Po drugie primo: bardzo podoba mi się zwrot „posiadacze motocykli”. Świetnie oddaje klimat.

      Po trzecie primo: nigdy nie wsadzałem wszystkoch do jednego wora. Ale o tym już pisałem, nawet dwukrotnie:)

      • Ana Nas

        Przepraszam,ale nie przeczytałam wszystkich postów, więc dlatego napisałam że do jednego worka ;)