Miserikordyna jest OK

Kilka dni temu Tyfon sam sobie się dziwił, że napisał coś pozytywnego o „prawej stronie”. Też się dziwiłem temu, że się dziwi;) Dzisiaj zdziwiłem się nie mniej, bo i mnie to spotkało. Bożena Dykiel zapewne użyłaby w tej sytuacji jej „firmowego” zwrotu z Wyjścia awaryjnego: podłość ludzka nie zna granic:) Owszem nie zna granic, niestety.

Papież Franciszek nie daje o sobie zapomnieć, na szczęście. Tym razem „wystąpił w reklamie”, informując wiernych o inicjatywie, którą zapoczątkował jeden z gdańskich seminarzystów. Chodzi o „lek”, Miserikordyna (lub bardziej uczenie Misericordium). W praktyce to różaniec wraz z „instrukcją obsługi” zapakowany w kontekstowo dopasowane pudełko. Zgodnie z zamiarem twórców lek może uleczyć (albo chociaż podleczyć) serce w sferze duchowej. Łatwe to nie jest i pewnie z tego powodu żaden chirurg się takiej „naprawy” nie podejmie. Dlatego powstała Miserikordyna, dla niektórych jedyna szansa na poprawę samopoczucia. Tyle tytułem wstępu.

miserikordynaCo na to maluczcy tego świata? Zacznę od siebie, bo nie raz i nie czterdzieści dwa mówiłem i pisałem, że instytucja kościoła jest bardziej skostniała niż ZUS, US i NFZ razem wzięte. Franciszek po raz kolejny zadziwia świat swoim nieszablonowym zachowaniem, chociaż wystąpienie „reklamowe” specjalnie zaskakujące nie jest. Już nie jest. Bo w wykonaniu Benedykta XVI by było. Jednak nie papież Franciszek jest bohaterem ostatniej akcji (nie mylić z filmem o tym samym tytule). Tu akurat wyrazy uznania należą się pomysłodawcom, którzy nie bali się ryzyka i sprzedali stary produkt w nowym opakowaniu. Moim zdaniem inicjatywa jak najbardziej słuszna i godna poparcia bo młodzi klerycy pokazali, że chociaż kościelna (poniekąd), może mieć w sobie duży powiew świeżości i niestandardowego podejścia do tematu. Prawie to kupiłem:) Tak czy inaczej życzę im jak największego rozkręcenia tego biznesu. Dlatego, że mieli odwagę.

To była opinia moja i zapewne części naszego narodu. Niestety części jest kilka i nie da się nie zauważyć „przeciwników” tego projektu. Celowo używam cudzysłowu bo po przeczytaniu ich argumentacji krew może człowieka zalać. Przeciwnik w dyskusji starałby się podnieść jakieś argumenty. Mocniejsze, słabsze ale argumenty. Lotna brygada hejterska w polskim internecie daje kolejny popis swojej przewlekłej głupoty gnojąc „projekt Miserikordyna” i używając do tego celu rynsztokowych (a i to w przypadku kiedy bardzo się starają) określeń. Przytoczę kilka komentarzy na ten temat:

Super nie leczmy sie nie bierzmy leków zmawiajmy różaniec wszak wiara czyni cuda prawda:)

Żenada, no, ale co innego Made in Ciemnogród miałoby podbić świat…

A kiedy papa z Watykanu rozda swoim podwładnym Pediozil

To tylko odrobina tego co piszą głąby w Internecie, prawdopodobnie określające się przeciwnikami kościoła. Tylko, że te głąby hejtujące temat, w praktyce niczym nie różnią się od zacietrzewionych moherów i nacjonalistycznych betonów. Są tak samo prymitywni w swoich osądach jak ci twierdący, że nie dadzą na WOŚP, bo to Owsiak. I na tyle by było ich argumentacji. Stają się takimi samymi nosicielami nienawiści do wszystkiego co inne, podnosząc jednocześnie larum, że kościół ich piętnuje, margnalizuje i tak dalej. Co gorsza ta grupa ludzi, charakteryzująca się zbyt luźną czaszką dla ich mózgów, sączy jad i krytykuje tą aktywność, której brak sami kościołowi zarzucali: że jest przestarzały, że nie ma w nim za grosz innowacyjności, że sprzedają tandetę w najgorszym wydaniu. Długo by wymieniać tylko po to, żeby mogli sami sobie zaprzeczyć.

Jest mało istotne, czy ja w ten różaniec wierzę. Jeżeli komukolwiek ma to pomóc, lub ktoś ma nadzieję, że mu pomoże to niech się tak stanie. Zrozum, podrzędny hejterze, że nikt ci tej ideologii nie narzuca, nikt nie każe ci kupować różańca w pudełeczku razem z bułkami w piekarni. Korzysta ten kto chce. Chyba właśnie o to walczysz głosząc hasła „aborcja to wybór kobiety”, i dziesiątki innych.

Niedobrze mi się robi na samą myśl, że ktoś może nie chcieć dostrzec jakiegokolwiek dobra w drugiej stronie. Bez względu na to czy jest to strona prawa czy lewa.

Wszystkim hejterom polecam wizytę u dobrego kardiologa– może kontrolne badania serca pozwolą im unikąć kłopotów. Bo neurolog już nie ma czego w tych ich zakutych łbach szukać.

Author: YOeLL

Share This Post On