Czytnik RSS: niech plugin będzie z tobą

Jeżeli czytasz coś więcej niż informacje o sporcie, modzie i pogodzie, to dobrze radzę- wyposaż swoją przeglądarkę w czytnik RSS. Chyba, że praktykujesz sadomasochizm i uwielbiasz wykonywać mnóstwo bezsensownych klinięć w necie. Jeszcze 15 lat temu człowiek komórki używał przede wszystkim do grania w węża a dzisiaj medycy diagnozują syndrom uzależnienia od telefonu. Wpominam o tym, żeby wyprzedzić lekarskie autorytety i zasygnalizować, że z RRS’ami będzie dokładnie tak samo. O ile mój romans ze słuchawką trwa nieprzerwanie już ładnych kilka lat, to na zaloty RSS’ów długo i niezmiennie reagowałem oziębłością. Nie wzruszyła mnie nawet śmierć Google Readera. „Jednego absztyfikanta-upierdliwca mniej”- pomyślałem. Nie powielaj mojego błędu i jeśli tylko zobaczysz gdzieś jakiegoś feed readera, to oddaj mu się od razu, bez zastanawiania. Miej gdzieś co ludzie powiedzą. Olej, że znajomi nie są dla niego tacy łatwi. Doradzę więcej: wybierz tego, którego miało już pół osiedla lub poczytaj w necie na którego w sklai światowej ludzie lecą. Uwierz, że w tym przypadku „być jednym z wielu” to komplement!

Skłamię jeśli powiem, że długo się zastanawiałem, biłem z myślami. Zacząłem od rzeczy najbardziej oczywistej, pluginu do przeglądarki. Zainstalowałem RSS Feed Reader dla Chrome (obecnie jest w wersji 5.2.2) i to było prawie to, czego szukałem:

– zależało mi na czymś, co będzie wyświetlać powiadomienia gdzieś w przeglądarce. Opcja klikania gdzieś, żeby otworzyło się nowe okienko była dla mnie odstraszająca. Wyszedłem z założenia, że informacje mają przyjść do mnie. Et voilà- RSS Feed Reader daje taką możliwość, za co dostał dużego plusa na starcie. Dyskretny symbol z ilością nowych powiadomień rządzi.

łatwość dodawania nowych witryn do czytnika. Wchodzisz na stronę, klikasz w ikonę czytnika i wszystko staje się jasne

jest bardzo intuicyjny. W jednym miejscu miejscu wyświetlają się wszystkie nieprzeczytane wpisy ze stron, które zostały dodane do readera.

– z możliwością dowolnego posortowania witryn, zmiany layoutu (tylko w opcjach jasny/ciemny), tworzenia własnych katalogów, ustawienia ilości wyświetlanych postów archiwalnych na poszczególnych stronach, wyświetlania powiadomienia w chmurkach, a la Outlook. To ostatnie odradzam, bo 10 czy 15 powiadomień strasznie paskudnie wygląda na ekranie. Zamykałem je jak najszybciej „z palca” i nie wiem czy (i po jakim czasie) znikają automatycznie)

Ponieważ na świecie nie ma ideałów to RSS Fead Reader ma wady. Otóż w wersji podstawowej nie ma  możliwości automatycznej synchronizacji danych pomiędzy dwoma komputerami. Jeśli ktoś używa jednej maszyny to problem nie istnieje. Gorzej kiedy w użyciu są dwa kompy, np. praca-dom. Można dane co prawda eksportować do pliku i importować na drugim sprzęcie, ale jest to lekko mówiąc upierdliwe. Po pierwsze: weź człowieku i o tym pamiętaj. Po drugie: odznaczysz jako przeczytane 20 postów, a na drugim widzisz je znowu w powiadomieniach. Jest to mega irytujące. W przypadku pracy na wiekszej liczbie komputerów polecam wykupienie wersji PRO. Kosztuje całe 2 dolce miesięcznie, ale elegancko synchronizuje dane. Żaden pieniądz w porównaniu z komfortem pracy.

RSS Feed Reader to nie jedyna opcja, chociaż jestem jej zwolennikiem. Drugą propozycją jest Feedly. Plusem jest to, że działa w chmurze (co oczywiście jest i w „mojej” wtyczce), jednak nie wyświetla (lub nie potrafię ustawić) powiadomień na pasku przeglądarki. Sam wygląd panelu administracyjnego jest też moim zdaniem toporny. Może po prostu tak zakochałem się w RFR, że brakuje mi serca do rozgryzienia Feedly. Niewątpliwie ma jedną zaletę: w wersji podstawowej synchronizuje dane. Żałujesz 2 bagsy? Wybierz Feedly.

Teraz zamiast zacząć czytać jakieś głupoty, lepiej zabierz się konfigurację czytnika, dobrze radzę.

Author: YOeLL

Share This Post On