Wojna, kurwa, musi być !!!

W Polsce zawsze ktoś musi się z kimś (na kogoś) napieprzać. Niedawno zaczęło się obrzucanie gównem i wzajemne szczanie sobie do butów w kontekście powstania PSBV. Akurat do tego projektu mam póki co stosunek obojętny (z kredytem zaufania)  i czekam na rozwój wydarzeń. Jedna strona rozpoczęła krucjatę pod hasłem „chcą nas wyruchać, a sami będą trzepać kasiorę”. Druga zareagowała w sposób nie do końca profesjonalny (biorąc pod uwagę kim są w blogosferze), bo należało to rozegrać inaczej. Dobrze, że odbyło się AMA, zawsze to jakiś krok naprzód. Chociaż i tak pewnie część piszących będzie się doszukiwać spisku z detereminacją godną Antoniego M. (syna starego Macierewicza). Wroga jakiegoś przecież mieć trzeba…

29 stycznia znowu miało miejsce wiekopomne wydarzenie. Pierwszy polski youtuber z milionem subskrybentów na kanale, SA Wardęga w dość bezpośredni sposób wyraził swoje zdanie o blogosferze, które podobno miało być trollingiem.

Ma ku temu święte prawo, nie zamierzam oceniać czy postąpił dobrze czy źle. Jego wpis, jego opinia.
A zaraz potem rozpoczęła się regularna napierdalanka: na YT to siedzi gimbaza, blogerzy są pojebani i tak dalej. Na porządku dziennym było porównywanie cyferek przypominające grupę bezmózgich dresiarzy mierzących swoje penisy i chwalących się który dłuższy. No bo jak to… Wojna, kurwa, musi być!!!  Przecież w tym kraju nie można żyć w zgodzie innymi, tylko trzeba się przy pierwszej możliwej okazji przypierdolić. Być może przyczyną są problemy seksualne, ale to nie jest usprawiedliwienie :)

Dlatego zanim zaczniesz znowu nakurwiać (blogerze na youtubera, a ty jutuberze na blogera) zmuś do wysiłku szare komórki, bo zaryzykuję stwierdzenie że jakieś posiadasz i zrozum:

BLOGERZE !!!

Stworzenie dobrego filmu na YT to nie jest łatwa sprawa. Gdyby tak było to świat byłby pełen Wardęg. Film na YT nie powstaje w 5 minut, a jeśli tak myślisz oszukujesz sam siebie lub prawdopodobnie jesteś debilem. Jeśli ktoś ci tak powiedział to jest debilem. Lub wiedział, że ty jesteś debilem i w to uwierzysz. Jestem pełen podziwu dla jutuberów, bo ich umiejętności są dla mnie nieosiągalne. Nie mam tyle cierpliwości do dłubania w montażu, a moje mierne efekty złożenia filmu nadają się do „śmiechu warte”. Trudno się nie zgodzić, że dobre filmy na YT powstają przynajmniej kilka godzin. Nie potrafię sobie wyobrazić ogromu pracy jaki trzeba włożyć, żeby powstała taka perełka:
YouTube Preview Image
Więc przestań się ciskać, że twój blog odwiedza X ludzi, a ty jesteś najbardziej szanowaną osobą na dzielni, a youtuber to się „wozi” bezpodstawnie.

JUTUBERZE…

Dobre wpisy na bloga nie wypadają sroce spod ogona. Jeżeli myślisz, że jest inaczej, to spróbuj stworzyć kilka postów na 1500 znaków (to nie jest specjalnie powalająca długość), uruchom bloga nawet na darmowym silniku i poprowadź go solidnie przez miesiąc czy dwa. Nie zdajesz sobie sprawy jak trudne jest napisanie takiego tekstu. Z reguły ogarnięcie wpisu od A do Z zajmuje kilka godzin (pisanie, korekta, ponownie zczytanie, wyszukanie grafiki- dobrze jeśli jest tylko jedna). W jednym z komentarzy przeczytałem szyderę (chyba jutubera), że sklecić kilka zdań to i on potrafi. Święte słowa, zgadzam się z nim. Wyjdzie mu wtedy coś porównywalnego do mojego filmiku. Publikacja dobrego filmu na YT z reguły generuje setki tysięcy, jeśli nie miliony odtworzeń. Wiesz co to znaczy? Że jest ona adekwatna do włożonej pracy i generuje zasięg odpowiedni do medium, którego używasz. Niestety nie sprawia to, że jesteś lepszy i masz prawo patrzeć z góry na blogera, który ma „ledwie” 80 000 wyświetleń artykułu, albo „tylko” 500 000 UU miesięcznie.Oczywiście możesz uważać, że rozmiar ma znaczenie… Na to jest w tabelach określona jednostka chorobowa.

PORÓWNANIE

Przyjmując „argument”, że na YT siedzi głównie gimbaza i wrzuca bzdurne filmiki robione „komórko” (bez urazy), to… blogosfera gimbazą stoi. Blogspotowe blogi to w wielu przypadkach twory wołające o pomstę do nieba (bez urazy dla tych zacnych) i będące koronnym argumentem, że dostęp do internetu powinien być uwarunkowany przejściem badań psychiatrycznych. Ale by się luz zrobił w sieci…

WNIOSEK:

Blogosfera i Jutubosfera mają ze sobą tak wiele wspólnego, że wycieczki jednych pod adresem drugich są w zasadzie obrażaniem samych siebie. Pora zdać sobie z tego sprawę.

INNE FAKTY

Niektóre jednostki w blogosferze są zmanierowane i wyżej srają niż dupę mają- pewnie większość ma swojego „idola” w tym kontekście. Na YT jest podobnie, tylko że na mniejszą skalę (jeszcze). Blogosfera mimo wszystko jest bardziej „słyszalna” (póki co). Ale nikt nie broni jutubosferze się zorganizować, zrzeszać, stowarzyszać, organizować rankingi i pompować własne ego. Jeśli tego nie robią to dlatego, że nikt nie zaczął, a nie dlatego że ktoś nie pozwala albo to hejtuje. To takie bycie psem ogrodnika- sam nie wyjdzie z inicjatywą, a inne krytykuje.

PROPOZYCJA

Kupą, mości panowie (i panie). Będzie łatwiej i mimo kupy, smrodu mniej zostanie :) Nikt nie każe wszystkim wzajemnie się kochać, ale można się szanować.
Swoją drogą… 101% prawdy jest w stwierdzeniu, że pierwszy milion na koncie zmieni każdego człowieka.

 

Możesz polajkować tekst z pobudek pozytywnych lub nienawiści. Obie opcje mnie ucieszą :)

Author: YOeLL

Share This Post On
  • Podpisuję się pod tym tekstem ręcyma, nogyma i wszystkim czym się da.

    • czyli 5 głosów „za” ;)

      • AnatomiaZycia

        Aż się boję domyślać co jest piątym głosem za :D

  • Po prostu żyj i daj rzyć innym.

  • Może nie byłoby tego wszystkiego, gdyby któregoś dnia ktoś nie wpadł na pomysł, żeby zacząć „mierzyć” blogi. Liczyć UU, fanów, zasięg i – co najśmieszniejsze – „wpływ”. Piękna pasja stała się dla niektórych idiotyczną rywalizacją, która przybrała jeszcze na sile, gdy zaczęło się trzepanie kasy. Teraz samozwańczy capo di tutti blogieri mówi „pisać to mało” – i dobre pisanie spadło na szary koniec blogerskich kwalifikacji. De facto przestało się liczyć. Liczy się co innego – liczy się ..liczenie. No i mamy, co mamy.

  • Dobry wpis, denerwuje mnie ten ból dupy u „wielkich” blogerów i vlogerów, którzy tylko czekają na okazję rzucenia w siebie błotem.

  • eV

    Blogi i vlogi to dwa różne światy i czytają/oglądają je zupełnie inne osoby. Wojna się zaczęła dlatego, że nagle ktoś postanowił połączyć te zupełnie różne środowiska i powstało słowo „b(v)logi”.

    • rozwados

      Może i są to dwa różne światy, ale są podobne podstawy, cele, działania oraz chęci. Po to powstaje PSBV, aby te dwa realia mogły wspólnie działa a nie osobno.

  • rozwados

    To co ja uważam i co mógłbym też dodać do tekstu to to, że vlogerzy, youtuberzy mogli się zdenerwować na PSBV z tego powodu, że inicjatorami byli głównie blogerzy. Napisałem głównie z tego powodu, że Mediafun jest blogerem i vlogerem jednocześnie. Dodatkowo bardziej promowana jest blogosfera w polskiej rzeczywistości i przez to youtuberzy tracą na tym poprzez docieranie do ludzi.
    Dla mnie osobiście po co się kłócić, lepiej się pogodzić. Dzięki temu jeszcze na tym zyskać.

  • Zawsze się znajdzie taki co „zrobiłBY lepiej jakby mu się chciało tylko, że ma „ważniejsze sprawy” w tym nawracanie nic nie znaczących ludzi spoza jego grona. Chyba juz taki durny mental, że trzeba w innych kloaką rzucać zamiast zamknąć się i poczekać aż żółć się z zębów wypłuczę i robić swoje.

  • Zajebisty tekst. Zgadzam się. Filmik powalił. Jakimś cudem nigdy go wcześniej nie widziałam. Perełka! :-)
    Co do wojenek… dlatego ja się lubię trzymać z daleka od tego całego syfu i przez dłuższy czas nawet nic nie wiedziałam o aferze. Zresztą jakikolwiek hejt i bóle dupy do mnie nie docierają… mam filtr włączony, który przepuszcza tylko pozytywne teksty, dowcipy i fajne memy ;-) A no i wszystko o seksie ;-)

    • Jest tam sporo „seksualnych” stwierdzeń, więc możesz go podać dalej ;)

      A filmik polecam jeszcze taki: