MusicaLove, co się go nie da „loffciać”
Lut18

MusicaLove, co się go nie da „loffciać”

MusicaLove Kiedy tylko pojawiła się informacja, że można kupić bilety na nowy spektakl MusicaLove w Teatrze Rampa, Christelle wcieliła chytry plan w życie. Tak oto staliśmy się posiadaczami biletów w VII rzędzie (o tyle istotne, że przy przejściu więc dużo miejsca na nogi). Skoro widzieliśmy Ale Musicale!, to i na konkurencyjnej „imprezie” nie mogło nas zabraknąć :) Bardzo fajny pomysł na początku przedstawienia. Zanim „kurtyna” poszła w górę wyświetlany był na niej filmik, zaaranżowany na zwykłą krzątaninę za kulisami. Ktoś biegnie, ktoś ćwiczy… Potem kadry z filmu dość płynnie pojawiły się na scenie, której około 1/3 powierzchni zajmowało podwyższenie dla niewielkiej orkiestry. MusicaLove, ale już mniej Pomysł na spektakl był mniej więcej taki: do kilku kawałków z Evity dodać  odrobinę Sunset Boulevard. Wszystko wymieszać (zgodnie z ruchem wskazówek zegara), powoli dolewając do garnka zasmażkę z Upiora w Operze. W razie potrzeby dorzucić dwa kawałki Jesus Christ Super Star. Odstawić do ostygnięcia. Całość oblać sosem z Les Miserbles i Love Never Dies. Czyli odśpiewać (to akurat zrozumiałe) i odtańczyć (nie wiem po co tancerze w tle). Scenografii praktycznie zero (nie licząc „kraty” w The point of no return) i jakiejś czerwonej zasłony. Rozumiem, że nie należało liczyć na podobne podejście co w Romie, jednak ten minimalizm był słaby. MusicaNieLove Ciężko nam było znaleźć jakieś wielkie pozytywy. Ola Bieńkowska w każdej wykonywanej piosence manierycznie macha ręką, o niepasujących tancerzach wspominałem… Nad wszystkim (niemalże) pieczę trzyma Jakub Wocial: inscenizacja, scenariusz, reżyseria… a nawet projekt okładki programu i plakatu. Dobrze to podsumowała Christelle: gdyby mógł, to bym sam śpiewał, grał, tańczył i na koniec zaklaskał. Nawet humorystyczne i trochę improwizowane wykonanie You can get away with anything z The woman in white nie sprawia, że chce się myśleć ciepło o całym przedstawieniu. Całkiem nieźle wypadł w utworze I only want to say… No kto wypadł? Taka zagadka mała będzie… Oczywiście, że Jakub Wocial!!! Widzę, że nie sprawiło to nikomu trudności:). Chociaż za to dam 1 punkt do oceny końcowej. Drugi dołożę za orkiestrę, która sprawiła, że wytrwaliśmy do końca. Jednak byli tacy, co wyszli w trakcie przerwy. Do tego jakiś fanklub, albo gimbaza na widowni i darcie jap. Słabizna. fot. Kinga Taukert...

Read More