Jak zarabiać w (na) blogosferze

W kraju zwanym Polską ogromna część społeczeństwa zna się na polityce, piłce nożnej i skokach narciarskich. Obecnie do listy dochodzi znajomość blogosfery, a przede wszystkim jej monetyzowanie. Niekoniecznie przez najbardziej tym zainteresowanych- blogerów.

Skoro już o zarabianiu w “internetach” piszę, to pora odkryć Hamerykę ponownie: można zarabiać na blogach. Więcej- są tacy, którym to wychodzi rewelacyjnie. Kiedy dorosnę, też będę trzepał na tym kasiorę. Może nie taką jak Zombie, ale na ocean coca-coli z lodem mi wystarczy.

Decydując się na publikację jakichkolwiek treści w internecie musisz się liczyć z tym, że prędzej czy później ktoś zaproponuje ci coś, co na pierwszy (często również na drugi i trzeci) rzut oka będzie wyglądać na interes życia. Siedząc w reklamie już dosyć długo ochoczo analizuję wszystkie napływające (lub znalezione w internecie) propozycje współpracy, czy jakiejkolwiek promocji mojej witryny. Dlatego postanowiłem rozłożyć na czynniki pierwsze najbardziej zaskakujące przedsięwzięcia, z jakimi się spotkałem. Obraz jaki się wyłania jest… jest jaki jest i tyle.

Dzisiaj część pierwsza.

Bloger Roku – co chodzi?

Jeżeli nie powiodło ci się w konkursie na Blog Roku, to pozostała alternatywa. Start w innym konkursie(?), plebiscycie(?), w którym nie wiadomo było o co chodzi. Na dzień dzisiejszy już się sprawa wyjaśniła, ale do czasu zamknięcia zgłoszeń (a nawet dłużej) przekaz był taki: mamy zajebisty projekt, który ma jakichś tajemniczych sponsorów, ale ciężko powiedzieć jakie są nagrody ani tym bardziej jasne zasady udziału.

Bloger Roku – nagrody

Organizatorzy od samego początku robili co tylko mogli (a wychodziło im to nad wyraz dobrze), aby żeby akcja wyglądała na jak najbardziej nieprofesjonalną. Bo czy można mówić o jakimkolwiek profesjonalizmie, kiedy regulamin zachwala iż jedną z nagród jest ponoć promocja w mediach społecznościowych. W jakich mediach, jakie konkretnie świadczenia, czas realizacji- te “drobiazgi” nie zostały w żaden sposób wymienione. Podobno te media społecznościowe to FB, TT i PT, gdzie na jednym z wymienionych serwisów projekt konkursowy prawdopodobnie nie ma jeszcze nawet założonego swojego profilu. Ciekawym jaki zasięg zdążą zbudować jeśli go założą. Mam wrażenie, że cyfra dupy nie urwie. Na innym serwisie swoją dotychczasową aktywnością zdołali skupić uwagę 16 profili. Celowo piszę profili, bo wśród nich są anglojęzyczne perełki z opisem “Retweet & follow me if you like my tweets”, które śledzą ponad 300 000 użytkowników (każdy z osobna). Zapewne wielką korzyścią będzie promocja zwycięskiego bloga takiemu audytorium….

Pula nagród 10 600 PLN. Przyznaję, że myślałem nad tym bardzo długo i nijak mi się ten budżet nie spina. Według obecnie dostępnej wersji regulaminu (aczkolwiek mam wrażenie, ale nie pewność, że się trochę zmienił) i informacji zawartych na fanpage nagrody zamykają się w kwocie 2500 PLN. To szacunki “na bogato”, bo uzyskane cyfry dotyczące poszczególnych nagród zaokrąglałem w górę. Zaznaczam, że szacunki dotyczą nagród, które byłem w stanie zidentyfikować i wycenić przed oficjalnym ogłoszeniem listy sponsorów.

Bloger Roku – sponsorzy

Gdzie więc 8000 PLN? Nie wiem… Być może na pozostałą kwotę składają się “nagrody niespodzianki” oraz te oficjalne od innych sponsorów:
– portal trendz.pl, fundator nagrody “cykl 4 artykułów wraz z publikacją”. Kto ją otrzyma? Jak zwykle nie wiadomo. Chyba należy się cieszyć, że jest nagroda.

Całości “profesjonalizmu” dopełnia informacja o sponsorze, która mówi:
“Portal chwali się statystykami, z których wynika, że w ciągu ostatniego roku zanotował ponad 600% wzrost ilości użytkowników i odsłon. Liczba odwiedzających portal ciągle rośnie. Nic dziwnego, Trendz.pl na tle podobnych tematycznie serwisów wyróżnia trendotwórczy i opiniotwórczy charakter”

Niestety rzeczywistość jest bardzo brutalna. Poniżej dane wyciągnięte z Gemius Megapanel (dla niewtajemniczonych: to jedyne oficjalne cyfry, którymi posługujemy się do określenia liczby użytkowników (lub odsłon) danej witryny. Mimo całej mojej mizeroty matematycznej i niewątpliwej zdolności do błędnego rozwiązywania zadań z tej dziedziny, nie widzę na wykresie jakiegokolwiek wzrostu. Nie mówiąc o 600%. Na oficjalnym profilu konkursowym poprosiłem organizatorów o ustosunkowanie się danych Gemiusa. Niestety nie otrzymałem nawet słowa komentarza.

600% wzrostu :D

– portal dlastudenta.pl: fundator nagród “praktyka w redakcji stacjonarnej we Wrocławiu” oraz “publikacja artykułu na łamach portalu”

Pytanie zagadka: dla kogo, ile nagród? Odpowiedzi brak. Napiszę tylko, że ów portal stażystów i współpracowników zaprasza do współpracy również bezpośrednio, bez konieczności brania udziału z tym “konkursie”.

Również w tym przypadku pojawia się poważna rozbieżność między tym jak zachwalają sponsora organizatorzy “Co miesiąc dociera do ponad miliona osób w wieku 18-35 lat” a rzeczywistością, która jasno mówi, że średnia miesięczna liczba realnych użytnikowników (TG 18-35) odowiedzających portal to 431 000 (źródło: Gemius Megapanel 01-11 2013).

Patrząc na powyższe dwa przykłady nie wiem komu bardziej współczuć: organizatorom, czy sponsorom. Pewne jest jedno: mamy do czynienia z wzorowym pokazem prowizorki.

Bloger Roku – regulamin

Cały regulamin jest napisany w sposób niejasny (a miejscami wręcz niestaranny). Chociażby paragraf J, traktujący o nagrodach. Brakuje w nim punktu 4 (jest 3 i 5), więc to zapewne drobne przeoczenie przy jego tworzeniu. Zgłosiłem to organizatorom około miesiąca temu. Nikt nie zadał sobie trudu, żeby to poprawić. Bo i co po, prawda?

Pewne fragmenty [np. A.5, A.8 z podpunktami] są ewidentnie skopiowane z regulaminu konkursu Blog Roku 2013. Nie wiem na jakiej zasadzie powstają regulaminy, ale ufam, że kwestie praw autorskich (lub innych zgód)  zostały w razie potrzeby uwzględnione.

***

Aktualizacja [24 lutego 2014]

Zadałem organizatorom konkursu Blog Roku pytanie dotyczące praw autorskich regulaminu oraz udzielenia ewentualnych zgód na jego wykorzystanie. Odpowiedź jaką otrzymałem nie jest zaskakująca.

Uprzejmie informujemy, iż nasz regulamin powstał z myślą o Konkursie Blog Roku 2013. Dlatego też nie udostępniamy go innym podmiotom oraz oczywiście opatrzony on jest prawami autorskimi.
Nie otrzymaliśmy w tym roku żadnych zapytań dotyczących wykorzystania naszego regulaminu.

***

Żeby się tylko nie pastwić nad organizatorami wspomnę o jednym ciekawym posunięciu które zrobili: wydłużyli termin przyjmowania zgłoszeń. Przypuszczam, że wiązało się to z faktem, że brakowało kilku blogów do 96 i stąd ten ruch. Oddać im należy, że ograli to bardzo zgrabnie. To jedna strona medalu.

Bloger Roku – kto się zgłosił?

Druga jest taka, że przypuszczenie iż zainteresowanie akcją jest mniejsze niż życzyliby sobie organizatorzy musiało wzmóc moją czujność. Punktem wyjścia był niezwykle pomocny w takich sytuacjach regulamin konkursu, a konkretnie:

E. Zasady zgłaszania blogerów do Konkursu
(…)
5. Bloger może zostać zgłoszony do Konkursu wyłącznie przez siebie

Wiedziałem czego w związku z tym mam szukać, ale nie bardzo miałem pomysł jak to zrobić. Pierwsza myśl: każdemu blogerowi, który przeszedł sito selekcji zadać pytanie, czy faktycznie się zgłosił do konkursu. Czy też może ktoś mu zrobił niespodziankę. Trochę bez sensu… Wysłać kilkadziesiąt maili w ciemno zadając dziwne pytania. Ja na miejscu blogera bym się lekko zapienił. Pozostało tylko czekać a cierpliwość została wynagrodzona. Przeglądając listę “96 wspaniałych” zajrzałem na kilka blogów, które z jakiegoś powodu przyciągnęły moja uwagę. Jak chociażby Geographica Expeditions, czy Epizody z Bezrobocia, (ten znałem wcześniej, ale zawsze się go dobrze czyta). Jednak zamarłem na chwilę po odwiedzeniu bloga KOLORowanka, bo oto przed moimi oczami ukazał wpis, który potwierdził moje przypuszczenia:

Każdego dnia ludzie dostarczają mi to ciekawszych nowinek.
Okazało się, że nieświadomie uczestniczę w konkursie na Bloger Roku 2013.

Informację dostałam od jednej z pań, która odwiedziła moją stronkę.
Jakby nie było-miła niespodzianka :D

Trudno ten fragment zinterpretować inaczej niż że owa blogerka do pewnego czasu nie miała zielonego pojęcia o tym, że bierze udział w tym konkursie. Jak to możliwe, skoro w regulaminie jest zapis, że “bloger może być zgłoszony wyłącznie przez siebie”?

Odpowiedź znajdziemy w jednym z komentarzy, a napisała go autorka bloga KOLORowanka:

dostałam od nich info, że chcieliby żebym dołączyła do ich plebiscytu :) ja, że bardzo mi miło, ale żadnego zgłoszenia nie wypełniałam

Z reguły w niektórych konkursach regulamin łamią uczestnicy, ale żeby sam organizator takie zagrania stosował? Chyba narodziła się nowa, świecka tradycja:/

Byłem przekonany, że po amatorskim podejściu do nagród i pozyskiwania sponsorów organizatorzy nie będą mnie już w stanie zaskoczyć. A jednak po raz kolejny strzelili sobie w stopę. Tym razem z haubicy.

Bloger Roku – po co to?

Od początku w całej akcji jasne było tylko jedno: dane zebrane od osób głosujących na blogi (we wszystkich etapach) zostaną udostępnione firmom zajmującym m.in. się dzierżawą  baz danych. Po “polskiemu” pisząc: ktoś gromadzi dane, udostępnia je firmie X. W tym konkretnym przypadku jedną z firm będzie Schober Information Group Polska Sp. z o.o, która sama o sobie pisze:

“Proces współpracy wygląda następująco: właściciel listy powierza jej komercjalizację Schober Polska jako brokerowi.  Schober Polska promuje listę na rynku, oferuje ją potencjalnie zainteresowanym użytkownikom. “

A drugą Tarsago Polska Sp. z o.o (bardziej zrozumiale Reader’s Digest Przegląd).

Na koniec słowo o firmie, która jest organizatorem tego konkursu, NeoCraft.
“Od początku istnienia w Spółce rozwijane były dwie główne gałęzie działalności tj. gromadzenie na własność i dystrybucja baz danych oraz pośrednictwo w sprzedaży usług kurierskich”.

#kurtyna

photo credit: money pictures via photopin cc

Author: YOeLL

Share This Post On
  • Ale ich rozłożyłeś. Na czynniki pierwsze!

  • Dobry tekst. A ja zapłakałem, bo nie spodziewałem się, że jeszcze ktoś próbuje w tak marny sposób nabijac innych w butelkę.

  • Magda Motrenko

    Bardzo dobrze, że to napisałeś. Sama się zgłosiłam, jak jeszcze wciąż nie było wiadomo wielu rzeczy. Gdy ostatnio włączyli głosowanie i zobaczyłam, że nie da się oddać głosu bez pozwolenia na przekazywanie danych w celach marketingowych, trochę się oburzyłam. W pierwszej chwili chciałam uprzedzić czytelników, by nie głosowali, a potem pomyślałam – e, przecież i tak nikt na ten konkurs nie trafi! :D

    • W żadnym głosowaniu nie da się obejść przekazywania danych. W mniejszym lub większym zakresie one zawsze będą przetwarzane. Kwestia jak bardzo :)

      • Ale mało kiedy jest tak, że dane są po prostu sprzedawane dalej.

        • „Sprzedawane” to może być złe słowo w tej sytuacji. Schober dzierżawi bazy i za każde wykorzystanie płaci firmie ustalone fee od rekordu.

          Więc to nie musi być jednorazowa akcja „sprzedać i zapomnieć”. Krótkoterminowo zysk może i mniejszy niż po sprzedaży, ale po iluś tam udostępnieniach zarabiają więcej.

          Taki model biznesowy :)

          • Magda Motrenko

            No właśnie. Co innego obracać danymi w celu przeprowadzenia konkursu, a co innego przekazywać je jakimś dalszym podmiotom. Nie brałam udziału w konkursie Blog Roku. Tam się głosuje telefonicznie. Czy onet przekazuje te numery innym firmom?

          • Wg regulaminu dane są wykorzystywane tylko do celów konkursowych. Aczkolwiek należy zwrócić uwagę, że Onet nie zbierał numerów telefonów.

            Zresztą i tak wszystko zostaje w rodzinie, bo numer sms premium 7122 jest zarządzany przez TVN :)

          • Magda Motrenko

            Mimo wszystko zapis „tylko do celów konkursowych” zdecydowanie uspokaja :)

  • Dlatego właśnie nie brałam w tym konkursie udziału. No chyba, ze mnie ktoś tam wpisał:):):). Dobrze, że obnażyłeś publicznie tę sprawę. Serdecznie pozdrawiam.

  • Żenada. Zawsze gdzieś znajdzie się jakiś kombinator :/

  • Trzeba im wysłać informację, że uczestniczą w konkursie „Blagier Roku”. Jako jedyni ;-)

  • Świetny artykuł. Ja mam tylko pytanie: dlaczego gemius megapanel miałby być lepszy od choćby statystyk Googla? W sumie oba oferują podobne dane.

    • Dzięki za dobre słowo:)

      Co do pytania to kluczem jest słowo „podobne”. Statystyki Googla zliczają tzw. Unique Users (dalej UU). UU są „liczeni” na podstawie plików cookies, gdzie przyjmuje się założenie, ze jeden cookie = jeden UU. Jest to parametr obarczony sporym błędem, ponieważ każde wyczyszczenie cookies w przeglądarce i ponowne wejście na daną stronę powoduje ponowne zarejestrowanie 1UU.

      Gemius bazuje na tzw. „panelistach” (Realnych Użytkownikach (RU), czyli osobach, które zainstalowały sobie mały programik do monitoringu aktywności internetowej. Dane, które spływają od panelistów są doszacowywane w odniesieniu do populacji itd itp. Też mają pewien margines błędu jednak z racji zastosowanych algorytmów są mimo wszystko dokładniejsze.

      Niemniej zarówno UU jak i RU są danymi, którymi można się posługiwać :)

  • Domyśliłam się przekrętu, gdy głosowałam na znajomą blogerkę i musiałam się zgodzić na udostępnienie danych do sprzedaży innym ble ble ble. Wprost o tym piszą.

    • Nie nazywałbym tego przekrętem, bo to kojarzy ze swego rodzaju wprowadzaniem w błąd. W regulaminie ten akurat aspekt był (i jest) opisany bardzo jasno i przejrzyście. Co nie znaczy, że nie ma pewnych wątpliwości, które i tak nie zmieniają ogólnego przesłania.

  • Tak mi się wydawało, że coś z tym jest nie tak, dlatego nie ponaglałam do głosowania na mojego bloga, mimo że się na liście znalazł.

    • ja się bliżej przyjrzałam szczegółom, gdy sama na siebie chciałam zagłosować :)

  • Waldek Wasia Dąbrowski

    bez dwóch zdań, zrobiłeś to jak rasowy dziennikarz śledczy ;) brawo !!!

    • Prawie jak dziennikarz i prawie jak śledczy.
      Stety (lub niestety) tu nie było co śledzić. Wszystkie informacje podawali na tacy. Dodatkowo obficie przyprawiali je swoimi „tłumaczeniami”. Pozostała kwestia ułożenia tego we w miarę logiczną całość i opublikowanie:)

      Na pociechę napiszę, że na nich historia się nie kończy. W kolejce czeka inna propozycja współpracy. Może nie tak ciekawa, ale również mająca w sobie to „coś”, co sprawia, że człowiek chce jej się bliżej przyjrzeć:)

  • Bardzo dobrze napisane. Przykre, wręcz żałosne jest to, jak wielu kombinuje i dodatkowo liczy, że się przy tym nachapie $.

  • Pingback: 87 RS Mobcomer GT i ekofaktura.info - moje doświadczenia | Nas dwoje i pies()