O tym jak na mszę papieską poszłam

Dzisiaj, mocno kontekstowo, krótkie wspomnienie od Christelle. Dłuższy wstęp nie jest konieczny:)

A propos dzisiejszych uroczystości…

jp2Od tygodnia w Wiadomościach trąbią, że spotkania z Janem Pawłem II przywołują same pozytywne skojarzenia. Muszę zaprotestować. Moja ukochana babcia mogła poszczycić się znajomością większości kleru w Radomiu, toteż załatwiła nam pierwszorzędną miejscówę na mszę papieską w 1991 r. Zostałam wygoniona w środku nocy aby drałować kilka ładnych kilosów na piechotę do tego pierwszego szeregu. Po usadowieniu dopadły mnie jednak ostre problemy gastryczne. Pozwijałam się godzinę z bólu, aż w końcu wezwano karetkę. W punkcie medycznym zapodali po 40 minutach domięśniowy w d…. po czym kazali leżeć 20 minut. Transportu powrotnego nie było. Jak już się przedarłam przez milion sektorów do matki i brata w pierwszym rzędzie, msza się właśnie kończyła. Znacznie więcej miałam tam przeżyć cielesnych niż duchowych!

photo credit: paval hadzinski & DrabikPany via photopin cc

Author: YOeLL

Share This Post On