Oskarżyciel posiłkowy- zastąp policję, sądź się sam
Cze26

Oskarżyciel posiłkowy- zastąp policję, sądź się sam

Dzisiaj będzie garść wiedzy której nauczyło mnie życie. A życie zwykło dawać po dupie również tym, którym marzy się status oskarżyciela posiłkowego. Komisariat Policji- zgłoszenie, policjant kwalifikuje czyn jako wykroczenie. Delikwent wezwany, odmawia przyjęcia mandatu- ma prawo. Policja kieruje wniosek do sądu. Sąd Rejonowy, Wydział Karny wydaje wyrok w trybie nakazowym: kwota znikoma, koszty sądowe prawie żadne- na 99% mandat niższy niż proponował policjant. Delikwent się odwołuje. W takiej sytuacji wypij sobie browara, dwa, albo coś mocniejszego bo od tej pory może być tylko gorzej. Sprawa trafia więc na wokandę, gdzie na drzwiach sali rozpraw jest czarno na białym napisane: Komisariat Policji przeciwko obwiniony(a) Ktoś Jakiś. Po otrzymaniu pierwszego pisma z komisariatu z informacją, że kierują wniosek do sądu, w pouczeniu wyczytaliśmy, że w terminie 7 dni mogę zgłosić chęć występowania w postępowaniu jako oskarżyciel posiłkowy. Słowem kluczem było dla nas „posiłkowy”, bo o oskarżaniu wiem tyle, co się w amerykańskich filmach naoglądałem. A tam zawsze wszystko tak gładko idzie:) Wyszliśmy z bardzo naiwnego założenia: oskarżyciel publiczny (w przypadkach dotyczących wykroczeń tę rolę pełni policja) dostaje akta sprawy, a takich ma „od metra”. Skoro instytucja oskarżyciela posiłkowego ma dać możliwość pewnej pomocy, czyli zadawania pytań (przeze mnie jako pokrzywdzonego w sprawie) osobie obwinionej, świadkom, a także składania wniosków dowodowych, to może się na coś przydam. Nie żeby oskarżenie wyręczać, chociaż prawo i taką możliwość dopuszcza. Bardziej dla mojego komfortu psychicznego, że jest ktoś, kto „ogarnie” temat, a ja gdzieś z boku coś dopowiem. W sprawach o przestępstwa z oskarżenia publicznego pokrzywdzony może w postępowaniu sądowym działać jako strona w charakterze oskarżyciela posiłkowego obok oskarżyciela publicznego lub zamiast niego (art.53 kpk) Poszedłem więc na rozprawę i czekałem na oskarżyciela publicznego, wymienionego na wokandzie. I co? Nie pojawił się… Okazuje się, że nasza droga policja takie drobne sprawy to ma centralnie w pompce, ponieważ: zgodnie z § 72 ust. 2 zarządzenia nr 323 Komendanta Głównego Policji z dnia 26 marca 2008 r. w sprawie metodyki wykonywania przez policję czynności administracyjno-porządkowych w zakresie wykrywania wykroczeń oraz ścigania ich sprawców (Dz.Urz. KGP Nr 9, poz. 48, z późn. zm.) udział policjanta w rozprawie w charakterze oskarżyciela publicznego zapewnia się, gdy rozpoznawane są sprawy o wykroczenia: – zawierające znaczny stopień społecznej szkodliwości czynu, popełnione przez sprawcę uprzednio karanego za podobne przestępstwo lub wykroczenie albo popełnione po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka; – objęte postępowaniem przyśpieszonym; – w których uczestniczy obrońca; – w których uczestniczy biegły powołany na wniosek policji; – w których przewiduje się orzeczenie środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów; – w których Policja wniosła środek odwoławczy lub środek zaskarżenia. (źródło) Czyli jeżeli oskarżycielowi publicznemu (policji) zależy, to przyjdzie, jeżeli nie, to ma to gdzieś. Wszak...

Read More
„Plotka”: Teatr Syrena
Cze20

„Plotka”: Teatr Syrena

Kilka lat temu, bodajże, oglądaliśmy bardzo dobry film z Gérardem Depardieu, Plotka.  Było to dzieło nie pierwszej świeżości, bo premiera miała miejsce w 2001 roku, jednak jakoś tak wyszło, że trafiliśmy na nie w „drugim rzucie”. Wrażenia pozostały bardzo miłe, więc kiedy nadarzyła się okazja zobaczenia wersji na deskach Teatry Syrena wahania nie było w zasadzie żadnego. Tym bardziej, że już pewne doświadczenia z TS mamy i były one pozytywne. Wybraliśmy się więc zobaczyć jak bohater, François Pignon (Tomasz Sapryk), księgowy w fabryce prezerwatyw, wybrnie z opresji jaką jest nadchodzące zwolnienie z pracy- tym razem w wersji teatralnej. Ponieważ jest takim pierdołą, że startując w pojedynkę w konkursie na największego pierdołę zająłby drugie miejsce, z pomocą przychodzi mu sąsiad. Sugeruje wypuszczenie plotki, jakoby Pignon był gejem co miałoby go chronić przed zwolnieniem jako formą dyskryminacji. Oczywiście nic nie idzie zgodnie z planem, jedno niewinne „kłamstwo” powoduje ciąg zdarzeń i wielkie zamieszanie, które może skończyć się dobrze lub źle. Gdyby autorem sztuki był amerykanin „happy end” byłby gwarantowany, a tak… nic nie jest pewne:) Tyle o fabule, pora poszukać wrażeń. Żeby specjalnie nie owijać w bawełnę, to ich nie było, a z teatru wyszliśmy autentycznie zawiedzeni. Cały spektakl jest nijaki, chociaż nie wiem czy to nie zbytni komplement.  Jedyny plus to rola Prezesa (Piotr Polk), który w odróżnieniu od oryginału został „przerobiony” na Hiszpana i zabawnie kalecząc język polski dodawał przedstawieniu koloru, a przede wszystkim humoru. Bo w pierwszym akcie było go tyle co kot napłakał. Punktem kulminacyjnym nuuuuuuudy była scena w restauracji, o ironio tak niestrawna, bezpłciowa i dłużąca się, że niewiele brakowało do drzemki.  Postać wrednego kadrowego Santiniego, którego kurewsko (dosłownie) monotonnie odegrał Piotr Szwedes, została sprowadzona do słania ze sceny „kurew” i „pedałów”. Nawet jak dla mnie było tego za dużo. Na pewno spektakl nie jest tak zły jak Romeo i Julia, jednak uprzedzam: idziesz na własne ryzyko. fot. Teatr Syrena / K. Bieliński....

Read More