Oskarżyciel posiłkowy- zastąp policję, sądź się sam

Dzisiaj będzie garść wiedzy której nauczyło mnie życie. A życie zwykło dawać po dupie również tym, którym marzy się status oskarżyciela posiłkowego.

Komisariat Policji- zgłoszenie, policjant kwalifikuje czyn jako wykroczenie. Delikwent wezwany, odmawia przyjęcia mandatu- ma prawo. Policja kieruje wniosek do sądu. Sąd Rejonowy, Wydział Karny wydaje wyrok w trybie nakazowym: kwota znikoma, koszty sądowe prawie żadne- na 99% mandat niższy niż proponował policjant. Delikwent się odwołuje.

W takiej sytuacji wypij sobie browara, dwa, albo coś mocniejszego bo od tej pory może być tylko gorzej.

Sprawa trafia więc na wokandę, gdzie na drzwiach sali rozpraw jest czarno na białym napisane: Komisariat Policji przeciwko obwiniony(a) Ktoś Jakiś.

oskarżyciel posiłkowyPo otrzymaniu pierwszego pisma z komisariatu z informacją, że kierują wniosek do sądu, w pouczeniu wyczytaliśmy, że w terminie 7 dni mogę zgłosić chęć występowania w postępowaniu jako oskarżyciel posiłkowy. Słowem kluczem było dla nas „posiłkowy”, bo o oskarżaniu wiem tyle, co się w amerykańskich filmach naoglądałem. A tam zawsze wszystko tak gładko idzie:) Wyszliśmy z bardzo naiwnego założenia: oskarżyciel publiczny (w przypadkach dotyczących wykroczeń tę rolę pełni policja) dostaje akta sprawy, a takich ma „od metra”. Skoro instytucja oskarżyciela posiłkowego ma dać możliwość pewnej pomocy, czyli zadawania pytań (przeze mnie jako pokrzywdzonego w sprawie) osobie obwinionej, świadkom, a także składania wniosków dowodowych, to może się na coś przydam. Nie żeby oskarżenie wyręczać, chociaż prawo i taką możliwość dopuszcza. Bardziej dla mojego komfortu psychicznego, że jest ktoś, kto „ogarnie” temat, a ja gdzieś z boku coś dopowiem.

W sprawach o przestępstwa z oskarżenia publicznego pokrzywdzony może w postępowaniu sądowym działać jako strona w charakterze oskarżyciela posiłkowego obok oskarżyciela publicznego lub zamiast niego (art.53 kpk)

Poszedłem więc na rozprawę i czekałem na oskarżyciela publicznego, wymienionego na wokandzie. I co? Nie pojawił się…

Okazuje się, że nasza droga policja takie drobne sprawy to ma centralnie w pompce, ponieważ:

zgodnie z § 72 ust. 2 zarządzenia nr 323 Komendanta Głównego Policji z dnia 26 marca 2008 r. w sprawie metodyki wykonywania przez policję czynności administracyjno-porządkowych w zakresie wykrywania wykroczeń oraz ścigania ich sprawców (Dz.Urz. KGP Nr 9, poz. 48, z późn. zm.) udział policjanta w rozprawie w charakterze oskarżyciela publicznego zapewnia się, gdy rozpoznawane są sprawy o wykroczenia:

– zawierające znaczny stopień społecznej szkodliwości czynu, popełnione przez sprawcę uprzednio karanego za podobne przestępstwo lub wykroczenie albo popełnione po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka;
– objęte postępowaniem przyśpieszonym;
– w których uczestniczy obrońca;
– w których uczestniczy biegły powołany na wniosek policji;
– w których przewiduje się orzeczenie środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów;
– w których Policja wniosła środek odwoławczy lub środek zaskarżenia.

(źródło)

Czyli jeżeli oskarżycielowi publicznemu (policji) zależy, to przyjdzie, jeżeli nie, to ma to gdzieś. Wszak instytucja oskarżyciela posiłkowego ma to do siebie, że z definicji nie musi za wszelką cenę dążyć do ukarania osoby obwinionej. Czy może podejmować działania na korzyść osoby, którą oskarżyciel sam doprowadził przed sąd? Może…

Ze względu na brak prywatnego interesu celem działania oskarżyciela nie jest ukaranie sprawcy za wszelką cenę, naprawienie szkody itp., lecz uzyskanie sprawiedliwego i zgodnego z prawem rozstrzygnięcia o przedmiocie procesu. Dlatego oskarżyciel publiczny ma prawo działać również na korzyść oskarżonego

Brak konieczności uczestniczenia w rozprawie trudno zinterpretować inaczej niż wskazuje cytat.

Nawet się muszę zgodzić z posłem Wiplerem, który zwrócił uwagę na podobne zachowania stróżów (ależ to brzmi…) prawa.

Tu dochodzimy do sedna sprawy, dlaczego w drobnych sprawach- na przykład imprezujący gnoje piętro wyżej, albo nawet obsrana wycieraczka i zdjęcie podcierającego sobie tyłek sąsiada- należy koniecznie wystąpić z wnioskiem o status oskarżyciela posiłkowego.

OSKARŻYCIEL POSIŁKOWY

to jedyne rozwiązanie, żeby sąsiad-debil, z którym kopiesz się w sądzie, po raz kolejny nie wycierał sobie tobą dupy.

Po pierwsze nie łudź się, że policja w sądzie ci pomoże. Powyższe wskazuje, że mogą to mieć gdzieś. Jeżeli na sali sądowej zostaniesz sam, ze statusem biednego pokrzywdzonego i obsraną wycieraczką jako dowód rzeczowy to będziesz mógł tylko popatrzeć jak sąsiad (obwiniony) zadaje pytania twoim świadkom, składa wnioski, a ty siedzisz i co najwyżej możesz odpowiadać na jego pytania. Bo jemu żadnych zadać nie możesz. Jesteś tylko pokrzywdzonym, a nie stroną w sprawie. A za ciebie tego nikt nie zrobi. Nie jestem pewien, ale chyba w takiej sytuacji kiedy jesteś tylko pokrzywdzonym, i zapadnie niekorzystny dla ciebie wyrok to nawet nie możesz złożyć odwołania, bo nie jesteś stroną w sprawie. Musisz wyznaczyć pełnomocnika itd… Absurd:(

Dopiero status oskarżyciela posiłkowego, o który musisz się sam ubiegać, czyni cię stroną postępowania na równi z pojebanym sąsiadem.

Niech mi ktoś spróbuje wmówić, że poszkodowany ma tyle samo praw co obwiniony…

photo credit: Lukas Plewnia via photopin cc
photo credit: StockMonkeys.com via photopin cc

Author: YOeLL

Share This Post On