lotywidokowe.info z mizernym info zwrotnym

Odlotowe wrażenia – prolog

Tym razem lotniczo od dupy strony, czyli od kompletnego laika :) Jak co roku, w tym również miałam zagwozdkę co sprawić Marcinowi na urodziny.

Do dumania zabieram się często z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Marcin ostrzył sobie ząbki na czarne Conversy z Bartem Simpsonem, ale sprawa była skomplikowana. Owe buty były bowiem dostępne w Hameryce, a poszukiwania osoby która by mogła je na miejscu zamówić i dostarczyć do Polski okazały się niełatwe.

Kwiecień miesiącem przemyśleń

Przyszedł kwiecień, zaczęłam się drapać po głowie. Obawiając się, że z zelówek mogą być nici, musiałam wdrożyć plan B. Pomogły mi w tym billboardy na mieście reklamujące loty widokowe nad Warszawą. Radośnie więc zatelefonowałam 17 kwietnia do promującej się firmy Ibex. Odebrał jakiś pan który przekazał słuchawkę „kompetentnej koleżance”. Wyjaśniłam pani, że chciałabym zabukować taki lot widokowy na 19, 20 bądź 21 czerwca. W odpowiedzi usłyszałam, że w tych terminach nie ma jeszcze żadnej rezerwacji a lot może się odbyć jedynie, kiedy uzbiera się grupa 4 osób. Nadto 19 czerwca loty widokowe się nie odbywają bo to dzień świąteczny. Jako że były już rezerwacje na 15 czerwca, poprosiłam o wpisanie na ten termin zaznaczając, że interesują mnie te wcześniej podane i traktuję go jako rezerwowy. Zapytałam czy potrzebna jest jakaś przedpłata lub mail z prośbą o rezerwację, ale pani stwierdziła, że żadne formalności nie są potrzebne bo opłaty dokonuje się gotówką na miejscu…. Rozmowa zakończyła się tym, że kazano mi czekać na telefoniczne potwierdzenie lotu na tydzień przed wyznaczonym terminem.

W czerwcu skacze również ciśnienie

Czas płynął i dopłynął do 11 czerwca.

voucher bez pZero kontaktu, a 15 czerwca się zbliża. Kręcę najpierw na podany na stronie Ibex numer komórkowy. Abonent niedostępny. Dzwonię więc na stacjonarny. Odbiera pan, mówi że koleżanka jest chora. Przekazuję mu powyższe ustalenia. Pan obiecuje, że skontaktuje się z koleżanką i poprosi aby napisała mi maila w tym temacie. Literuję mu adres żeby nie nastąpiła pomyłka. Płyną kolejne 2 dni i cisza. Jest piątek 13 czerwca. Dzwonię znów na numer komórkowy, „kompetentna koleżanka” odbiera. Nawijam to samo co 2 dni wcześniej i w odpowiedzi słyszę, że nie mogły zapaść takie ustalenia! Tym razem mówi, że ona potwierdza termin 1 dzień przed lotem ponieważ zależy on od warunków atmosferycznych… Czy ona o tym nie wiedziała 17 kwietnia?  Chcąc odbyć lot widokowy 20 lub 21 czerwca, potwierdzenie otrzymałabym w tym samym dniu (bo 19 czerwca to Boże Ciało), lub w przeddzień. Na dodatek nie ma pewności czy lot dojdzie do skutku, bo to zależy od pogody. Tłumaczę jej, że potrzebuję mieć jakiś konkret najpóźniej do 18 czerwca, dzień urodzin Marcina. A ona swoje, że nie może mi niczego zapewnić, zagwarantować itd., itp. Mówię jej, że nie chcę składać życzeń z pustymi rękami, a ustalenia telefoniczne i terminy palcem na wodzie pisane mnie nie satysfakcjonują. Po 20 minutach kręcenia w kółko, doznała kobita olśnienia. Usłyszałam, że może mi przygotować voucher który będzie namacalnym prezentem i na dodatek do wykorzystania w dowolnym terminie. Szkoda tylko, że na stronie internetowej Ibex nie ma żadnej informacji o jakichkolwiek voucherach! Przystaję jednak ochoczo na jej propozycję i anuluję wcześniej dokonane rezerwacje. Tym razem do ustalenia mamy sposób odbioru vouchera oraz potwierdzenia zapłaty. Na Księżycową mi nie po drodze, szmat drogi ode mnie. Okazuje się, że pani mieszka na Mokotowie i może się ze mną spotkać wracając z pracy. Umawiamy się na poniedziałek 16 czerwca na 18.15 w CH Land. Dla pewności, że ustalenia nie uległy zmianie, wykonuję do niej kolejny telefon na dwie godziny przed spotkaniem. Pani podtrzymuje, że będzie czekać w Landzie.

X-Men czy raczej IBEX-Men?

Stoję i czekam. Podchodzi do mnie jakiś gość, pyta czy ja po voucher. Przytakuję i zdziwiona kwituję, że miała się pojawić pani. Do tej pory nie wiem czy był to pracownik Ibex, czy ktoś z jej rodziny. W sumie nieważne. Dumnie przekazuje mi jakiś czarno-biały wydruk na zwykłej kartce A4 i czeka na kasę. Szkoda tylko, że pokwitowania brak. Nie wspomnę nawet, że takie coś mogę sobie sama zrobić w Wordzie i wydrukować na domowej drukarce. Mówię mu o obiecanym potwierdzeniu zapłaty. Nic nie wie, postanawia zadzwonić. Tamta mu nawija z 10 minut, on próbuje ją spławić ale nie może. Udało się. Mówi, że dowodem zapłaty jest pieczątka na voucherze. Biorę kwit do ręki, i pytam gdzie on pieczątkę widzi? ZERO. Gość się zmieszał. Kazałam mu usiąść przy stoliku i wysmażyć oświadczenie że przyjął kasę, oraz że zobowiązuje się do wysłania nazajutrz mailem vouchera z pieczątką w formacie PDF. Płacę mu, a gość na odchodne mówi „miłego lotu 19 czerwca”… Zaraz! To latają w Boże Ciało? Znów się zmieszał i pożyczył miłego lotu 20 czerwca! Mówię, że ten termin anulowałam. Mało się pod ziemię nie zapadł….

W dniu następnym czekam na maila ze skanem zawierającym pieczątkę. Na marne oczywiście. Cóż pozostało? Zakręcić do tej niemoty… Poirytowanym tonem oznajmiła, że zaraz wyśle. Ku memu zdumieniu słowa nawet dotrzymała. Niech o profesjonalizmie firmy Ibex świadczy adres mailowy nadawcy ………….@gmail.com, co jest o tyle dziwne, że na stronie firmowej w kontaktach figurują różne adresy w domenie @ibex.aero.

Marcin zabukował lot widokowy na 5 lub 6 lipca. Jeśli się odbędzie, niewątpliwie dopisze ciąg dalszy tej historii:)

PS. W połowie maja okazało się, że uda nam się ściągnąć simpsonowe Conversy dzięki pomocy Moniki i Pascala. Jest coś dla ciała, będzie coś dla duszy:)

Status na dzisiaj (20 lipca): póki co lot nie doszedł do skutku, jednak na ten temat powstanie osobny wpis:)

fot. nagłówek: screen www.ibex.aero

Author: christelle

Share This Post On