Chodzi lisek koło… parku

DSC_0490

Tam pobiegł „rudy”

Nigdy nie przypuszczałem, że słowa przedszkolnej wyliczanki mogą mieć zastosowanie w rzeczywistości. Kilka dni temu Christelle przyniosła informację, że  w osiedlowym parku pojawił się „rudy” z kitą. Widziany był ponoć przez kilka osób, wieczorową porą jak przystało na dobrze wychowanego lisa. Nie było powodów nie wierzyć doniesieniom, bo sąsiadka z rodziny psiarzy nie snuje opowieści dziwnej treści. Lis, mimo iż pozostawał tworem nakazującym podwyższoną ostrożność, był dla mnie wirtualny.

park

W zielooooonym gaju… ;)

Aż do wczorajszego ranka, kiedy około godziny 8 rano postanowił wybrać się na poranny jogging po parku, strasząc przy tym ptactwo. Kruki, wrony, sroki, wróble- czy jak tam się latadła nazywają narobiły hałasu takiego jakby co najmniej „rudy” do natarcia ruszał. A on tylko potruchtał przez park, przysiadł na trawniku i coś obczajał, bynajmniej nie na drzewach. Po chwili zadarł kitę i tyle go widziałem. Nawet nie chciał zapozować do zdjęcia, więc wrzucam tylko przybliżoną lokalizację gdzie sobie przysiadł na chwilę. Szybka akcja, którą przeprowadziła Christelle- sprawdzająca kim jest napotkany wróg i czy należy się go faktycznie bać wzbogaciła naszą wiedzę, przy współpracy z Wikipedią, o następujący fakt:

Lisy rude mają parę gruczołów położonych obok odbytu (tzw. gruczoły analne) połączone gruczołem łojowym. (…) Owalny gruczoł ma długość 25 mm i szerokość 13 mm i wydziela woń fiołków.

Nie będziemy weryfikować wiarygodności tej informacji:)

jeze

Uwaga jeże!!!

Tak na marginesie to strasznie bogata fauna i flora występuje na naszej Sadybie. Rosną mlecze i bzy. I kasztany… i bzy… i mlecze… i inne rośliny co ładnie wyglądają a nie wiem jak się zwą. Żyjątek różnych też dużo. Jeżyków jest na tyle dużo, że nawet drogowcy znak postawili. Kiedyś bywały wieczory, że i po kilka sztuk się spotykało. Ostatniego widziałem chyba ze 2-3 tygodnie temu. Kulturalna to była jednostka, bo grzecznie, furtką wychodził około 23:00 z placu zabaw i poszedł w ciemność. Pewnie nie chciał się sam bawić:)

Oczywiście po parku przechadzają się też kaczki i mewy, bo jakżeby inaczej. Mówisz park, myślisz mewa:) A po deszczu spotykasz ślimaki i dżdżownice. Ma się to szczęście mieszkać w mieście i obcować z naturą:)

Author: YOeLL

Share This Post On