Operacja #RebelHeart
Mar12

Operacja #RebelHeart

Kilka dni temu postanowiliśmy pójść na koncert Madonny z okazji trasy koncertowej Rebel Heart. Kupiliśmy bilety i gotowe, jutro się relaksujemy. Tylko że prawdą w poprzednim zdaniu jest jedynie „kupiliśmy bilety”. Reszta to neverending story, która swój początek miała w zamierzchłych czasach, kiedy to Madonna po raz pierwszy koncertowała w Polsce. Od tamtej pory jak cień podąża za mną „moja Madonna”. Znaczy tak naprawdę, to Christelle jako wielka i wierna fanka „Starej” podąża za nią odfajkowując się na liście obecności przy każdym ważniejszym wydarzeniu „madonnowym”. A kto się z kim zadaje… Więc chodzę i ja. Z reguły całą stroną logistyczno-organizacyjną każdego wypadu zajmowała się Christelle, a moja rola ograniczała się do  mruczenia pod nosem paru słów piosenek, w tym mojej ulubionej „el… ju… wi… madona…” (więcej tekstu nie znam) ;). Tym razem, z okazji nadchodzącej trasy promującej najnowszą płytę Rebel Heart, role się odwróciły i zostałem mianowany, a wręcz prawie wyświęcony, na „tour & concert logistic organization reservator director”, czy jakkolwiek by tego po ludzku nie nazwać. Skoro tak, to postanowiłem opisać jak wygląda nasza droga do szczęścia. Stan podwyższonej gotowości zaczął się 2 marca, kiedy ogłoszono trasę koncertową. Niby wcześniej były plotki, pogłoski i przypuszczenia, że Madonna do Polski przyjedzie z trzecią trasą z rzędu. Minusem było to, że podobno miała pominąć Warszawę i wystąpić w Gdańsku lub, na co bardziej stawiano, w Krakowie. Tak czy inaczej dochodziły do ogarnięcia dwie kwestie: transport i nocleg. I co zrobiła Madonna? Oczywiście postanowiła nie dawać koncertu w Warszawie. Szkoda, że tak się przy tym „niekoncertowaniu” rozpędziła, że przy okazji pominęła Polskę… O losie paskudny… Naturo złośliwa… I weź uwierz kobiecie kiedy mówi „I’ll be back„:) Operacja #Hotel Z rozpiski wynikało, że najbliżej (jak to brzmi…) nam do Berlina i Pragi. Ludzki instynkt przetrwania nakazał nam od razu rezerwować noclegi. Naturalnym było, że jak Helmuty i Pepiki zobaczą jaki ruch się zrobił w rezerwacjach, to od razu będą chcieli napchać sobie kieszenie miedzią wiernych fanów z Polski i jeszcze kilku innych krajów. Tylko gdzie? Praga, Berlin? Żeby nie mieć dylematu poszła rezerwacja hoteli na oba miasta. Oporów nie miałem żadnych, bo klepiąc miejscówki przez booking.com wziąłem opcję bezpłatnej rezygnacji. Dzięki temu trafiłem na bardzo dobrą ofertę: Czy się opłaciło czekać na przykład do dzisiaj? Patrz niżej. Lokalizacja hotelu zacna, 10 minut drogi od hali. Po koncercie można wrócić nawet tanecznym krokiem i ze śpiewem na ustach, co w moim wykonaniu może nie być przyjemne w odbiorze:) Oczywiście warto zadbać o odpowiednie towarzystwo, dlatego zupełnym „przypadkiem” w tym samym miejscu zatrzymują się chłopaki z UltraMadonna.com. Operacja #Bilet-Testy Story długie, ale operacja Berlin-Praga-Warszawa to nie w kij dmuchał projekt i przygotowania muszą być starannie...

Read More