Łazienki Królewskie w skali macro

Tak wyglądają moje zmagania z fotografowaniem małych żyjątek i rośliniątek. Zadanie jest trudne i wymagające cierpliwości oraz uwagi. Przekonałem się o tym po powrocie do domu, kiedy oglądając zdjęcia na których starałem się uwiecznić małego pajączka, okazało się tuż obok przechadzał się jakiś żuczek. Efekt: ani pająka, ani żuka. Jednak wypad należy zaliczyć do bardzo udanych. Zupełnie nieoczekiwanie ładnie zapozowała mucha. Tylko mucha… i aż mucha. Dla tego jednego zdjęcia warto było wyjść z domu. Ponoć apetyt rośnie w miarę jedzenia…:)

DSC_1089

Ej… poka, poka… jakie masz nastawy ;)

Dodatkową atrakcją, aczkolwiek spodziewaną, były wiewiórki. Trafiłem na bardzo przyjaźnie nastawione osobniki. Jedna z nich nawet przymierzała się do samodzielnego wykonania zdjęcia:) Druga zaś, po wzięciu z mojej ręki przysmaku pobiegła go zakopać… Tylko po to by za chwilę znowu do mnie podbiec i przyjąć wyczekującą pozę o nazwie „daj jeszcze jednego”. I tak 4 razy, mimo że powoli szedłem alejką, to wiewiór(ka) ochoczo mi towarzyszyła.

Author: YOeLL

Share This Post On