Quidam by Cirque du Soleil: warto było
Cze16

Quidam by Cirque du Soleil: warto było

Cirque du Soleil to magiczne przedsięwizięcie. Mieliśmy okazję przekonać się o tym już dwukrotnie, oglądając w Berlinie The Immortal Tour: Michael Jackson, oraz w zeszłym roku show Kooza– na rodzimej ziemi, w Warszawie. Naturalną koleją rzeczy było wpisanie do planu wydarzeń kulturalnych następnego przedsięwzięcie firmowanego przez CdS. Tym razem było tu Quidam. Spektakl grany od prawie 20 lat. Wieść niosła, że wizyta w Polsce kończy pokazy w Europie. A kto ogląda ostatki…:) Nie przeszkodziło nam nawet, że pokazy były tylko w Krakowie i Gdańsku. 3 pokazy dziennie umożliwiły nam swobodne dotarcie i powrót jednego dnia. Tak oto 13 czerwca zameldowaliśmy sie w krakowskiej Tauron Arenie. Magia… Teraz zdałem sobie sprawę, że trudno opisać spektakl. To naprawdę trzeba zobaczyć. Poszczególne numery są niesamowite, a całość „spięta” w historię osamotnionej dziewczynki, Zoe, która zaniedbywana przez zapracowanych rodziców odkrywa tajemniczy świat i bajkowe postaci. Jak zwykle międzynarodowa obsada zawiesza poprzeczkę wysoko. Christelle najbardziej spodobał się duet, który prezentował posągowe akrobacje podkreślające piękno i możliwości ludzkiego ciała. Ona, on… w tle cicha, niemal niesłyszalna muzyka i można się zatracić w oglądaniu. Ja swój głos oddaję na pokaz skakanek i skoki wśród lin. Rany… ile tam osób jednocześnie się kręciło i jaka dawka synchronizacji się z tym wiązała… Wyrywało z kapci. I dla odmiany muzyka skoczna jak skakanka (tak- masło maślane:) ) Siłą rzeczy patrzyliśmy na ten pokaz z perspektywy Koozy, która zrobiła na nas ogromne wrażenie. Tak ogromne, że widzielismy ją dwa razy:) Quidam nie jest zrealizowany z takim rozmachem, ale wynika to zapewne z konieczności zapewnienia częstszej mobilności całego projektu. Kooza w jednym miejscu „stała” prawie dwa miesiące, Quidam 3 dni. Jednak i tak nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń, bo też jest bajkowo. Zaskoczenie… Nie obyło się bez zaskoczenia. Chyba tradycją jest, że do zabawy angazowana jest publiczność. Kilka osób z widowni bierze udział w improwizowanej scence. To, co zobaczyliśmy w Quidam było świetne. Dużo lepsze niż w Koozie. Nie lada wyzwaniem dla animatora było wyjaśnienie bez słów jak swoje role mają zagrać 4 osoby. Tym bardziej, że uczuć do przekazania było wiele: grubiaństwo, miłość, śmierć… Świeżo upieczeni aktorzy nie od razu weszli w rolę, co powodowało konieczność robienia dubli. Dzięki temu było jeszcze zabawniej. Nie będę zdradzał szczegółów- polecam wybranie się na pokaz. W najbliższy weekend są Gdańsku- zdążycie :) Zastanawiam się jak podsumować naszą wyprawę… Myślę, że adekwatne będzie stwierdzenie: jeśli będzie nam dane, to z przyjemnością wybierzemy się obejrzeć kolejne projekty spod znaku Cirque du Soleil. Do czego zachęcamy wszystkich:) Zmęczenie… Z cyklu „szaradziści”. Droga powrotna z Krakowa. Jeżeli pociąg, to wiadomo- musi być krzyżówka. Zmagania z klasyką, czyli z Rozrywką. Wszytsko idzie pięknie, ładnie… Kolejne krzyżówki padają pod naporem wszechwiedzącego długopisu. Pod koniec dnia, i...

Read More