Notre Dame de Paris 2016 – relacja
Gru21

Notre Dame de Paris 2016 – relacja

Gdyby jeszcze dwa lata temu ktoś powiedział nam, że musical Notre Dame de Paris obejrzymy na żywo, pomyślałbym że sobie żartuje. A stwierdzenie, że dodatkowo będzie to w Palais des Congrès de Paris, paryskiej świątyni musicali, włożylibyśmy między bajki. Życie jednak potrafi zaskakiwać i 26 listopada 2016 roku przekroczyliśmy bramy raju na ziemi. Warto mieć marzenia i je spełniać… Nasz urok taki, że dłużej się zastanawiamy nad kupnem rzeczy codziennego użytku, niż nad biletami na spektakle czy koncerty. Dlatego sama informacja, że w Paryżu będzie możliwość obejrzenia jednego z najlepszych musicali wszech czasów, wywołała niemałą radość. Kiedy dodaliśmy do tego  Palais des Congrès de Paris, salę o odwiedzeniu której oboje marzyliśmy i Daniela Lavoie jako Frollo (jedyna osoba z pierwszej obsady z roku 1998), decyzja była prosta do przewidzenia: JEDZIEMY!!! To był zbyt wielki uśmiech losu, żeby się nie skusić. Palais des Congrès de Paris: świątynia musicali Żeby tradycji stało się zadość, przed wejściem na salę, wyposażyliśmy się w pamiątkowy program. Ten został wyjątkowo ładnie wydany, z dużą liczbą ciekawostek, wypowiedzi. Miłym akcentem jest wspomnienie o polskiej obsadzie, wzbogacone krótkimi wypowiedziami dwójki artystów. Na dodatek w programie zawarto również fragmenty polskich tłumaczeń, m.in. Belle. Ponad 3700 miejsc na widowni musi robić wrażenie. Dla porównania warszawska Sala Kongresowa ma niecałe 2900 miejsc. Scena, oświetlona błękitnym światłem, dodawała miejscu magii. Całość uzupełniał sączący się z głośników motyw przewodni przedstawienia. Może to zabrzmi głupio, ale czułem się jak dziecko przeniesione do bajki… Dlatego to prawie czterdziestoletnie dziecko musiało przemierzyć halę od pierwszego do ostatniego schodka. Przecież należało wykonać dokumentację zdjęciową, którą z emocji trochę zepsułem, więc musicie uwierzyć na słowo: zapiera dech w piersiach. Mogę zdradzić mały sekret: w pewnej chwili stwierdziłem, że w zasadzie to NDdP nie muszę już oglądać. Magia miejsca sprawiła, że czułem się wyjątkowo dobrze. Z drugiej strony skoro już tam jesteśmy, niech występują;) Le temps du spectacle… Spektakl zaczął się… tak po prostu… Zgasły światła, głośniej zabrzmiała muzyka i na scenie pojawił się Gringoire (Richard Charest). Kilkukrotne oglądanie poprzedniej wersji DVD, niezliczone odtworzenia utworów na YouTube bardzo mocno ukierunkowały nasze oczekiwania. Nie ma więc co ukrywać, że byliśmy nastawieni na szereg porównań. To starcie wygrał zdecydowanie Bruno Pelletier. „Nowy” trubadur nie dysponuje taką charyzmą i lekkością sceniczną jak Pelletier, co wcale nie znaczy, że wysłuchanie jego interpretacji  Le temps des cathédrales nie było przyjemnością. Kupując bilety na pierwsze spektakle- oglądaliśmy drugiego lub trzeciego dnia po premierze- liczyliśmy, że trafimy na pierwszą obsadę. Szczególnie zależało nam na zobaczeniu na żywo jednej z legend NDdP- Daniela Lavoie. Szczęście nam dopisało i nowy-stary archidiakon Frollo był na wyciągnięcie ręki. Osobiście czekałem na dwa utwory w jego wykonaniu: Belle– szczególnie na fragment...

Read More