Janusz i Grażyna też miewają dzieci, niestety

Być może to bagaże januszowo-grażynowych dzieci

Janusz i Grażyna w podróży to zło. Niestety jeszcze gorzej, kiedy  podróżują januszowo-grażynowe dzieci. Czyli owoce miłości dwóch Januszów i dwóch Grażyn. A kiedy są w sobie zakochane to już „kaplica”.

W wieczornej fali przylotów do Warszawy w odstępie 20 minutowym lądują dwa loty z Paryża, AF1246 (21:35) oraz LO336 (21:55). Januszowo-Grażynowym dzieciom na marginesie wyjaśniam, że pierwszy jest realizowany przez Air France, drugi przez PLL LOT. Trudno uwierzyć, ale można nie widzieć różnicy.

Wczoraj wracaliśmy LO336 i już na pokładzie naszą uwagę przykuła zakochana para, bez wątpienia potomkowie Janusza i Grażyny. Byli w wieku mniej więcej… No właśnie… Jak to z Januszami i Grażynami bywa ich wiek jest wielką zagadką, bo z reguły nie pokrywa się w wyglądem. Przyjmijmy zatem, że nasza januszowo-grażynowa para miała czasy takiej czy innej szkoły średniej już za sobą. Na nieszczęście zajmowali miesca w tym samym rzędzie co my. A jako że nieszczęścia chodzą parami, był to rząd 12, który w E190 wypada przy wyjściu awaryjnym. Niestety dodatkowa przestrzeń na nogi umożliwiała zakochanym większą ekwilibrystykę w przytulaniu się, tudzież znacznie ułatwiała wymianę płynów ustrojowych. Oczywiście „mieszanie” odbywało się z twarzami między dwoma fotelami, co zapewne nie podnosiło komfortu podróży pasażerów z rzędu 13. Na szczęście lot trwał tylko około 2 godzin, więc nie doszło do konsumpcji. Związku oczywiście.

Po wylądowaniu i sprawnym opuszczeniu pokładu (zakochani na czele) jak nakazuje tradycja udaliśmy się po odbiór bagażu. Na taśmie 8 (czyli na samym początku hali) wyświetlony był „Paryż”, ale niestety z logotypem AF i numerem lotu 1246. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy przy owej taśmie zauważyliśmy „naszą” zakochaną parę. Cóż… Miłość jest ślepa itd., ale założyliśmy że przejrzą na oczy. Może nie od razu, może nie za 5 minut, ale powiedzmy za minut 15 skojarzą że przewoźnik trochę nie ten, że logo na monitorze coś nie pasuje. Albo może chociaż zaświta im w głowie, że wielkość tłumu pasażerów się nie zgadza (AF przyleciał na A321, LO na E195), że coś za dużo wokół nich obcego języka… Wskazówek było aż nadto.

Bagaże z LO336 miały się pojawić na taśmie 5. Wiało optymizmem, ponieważ pierwszy bagaż miał być za niecałe 10 minut. I był, owszem. LS Airsport Service dotrzymało słowa i wypuściło na taśmę kilka walizek, a potem nastała cisza. Długa cisza. Chytry był to zabieg, ale liczą się fakty: dotrzymali terminu. Zamiast czekać bezczynnie postanowiłem sprawdzić w międzyczasie co u zakochanych przy taśmie 8. Ku mojemu zdziwieniu przy taśmie nie było już prawie nikogo, a już na pewno nie było tam uroczej parki:( Jedynie ze 3 zabłąkane walizki kręcące się razem z podajnikiem, a na monitorze napis: AF1246 Paryż – Ostatni bagaż. Pierwsza myśl: miłość przejrzała na oczy i przeszli do taśmy 5, chociaż tam ich nie widziałem. Druga myśl: brak. Zatem wracam do mojej pierwszej myśli i postanawiam dokładniej sprawdzić okolice taśmy 5. Idę i rozmyślam ile to jeszcze przyjdzie czekać na łaskawość LS Airport Service i odbiór bagaży z zapomnianego lotu 336. Wtem moim oczom ukazują się oni: zakochane dzieci Januszów i Grażyn!!!

Czekali w kolejce do zgłoszenia zaginięcia bagażu…

Miłość nie dość, że jest ślepa, to jeszcze odbiera rozum.

 

Author: YOeLL

Share This Post On