Z Krety fotografie różne
Cze20

Z Krety fotografie różne

Ciężko mi je było gdzieś przypisać, więc wrzucam do jednego wora. BAZARKI Celem zanabycia drogą kupna lokalnych produktów dobrze udać się na bazarki. Łatwo trafić, łatwo kupić :) KOŚCIÓŁ PW. ŚWIĘTEGO TYTUSA TAM TEŻ CZASEM BANGLA-DESZCZ W STARYM PORCIE WENECKIM PTACTWO MORZO-LUBNE :) ZA DNIA I NOCĄ   POLSKA JEST WSZĘDZIE :)...

Read More
Ammoudara o zachodzie słońca
Cze19

Ammoudara o zachodzie słońca

...

Read More
Elafonisi: wycieczka do raju
Cze19

Elafonisi: wycieczka do raju

Jak zwykle będzie więcej zdjęć niż pisania. Tym razem garść informacji o wyprawie, którą uskuteczniliśmy za radą kolegi M.M. Szczegóły trasy zasugerowała rezydentka. Koszt wynajęcia pędzidełka z grupy Yaris/Fiesta wyniósł €54 za dobę. Podstawili go nawet o czasie bo o 8:00 rano człowiek z wypożyczalni Monza czekał w recepcji. Christelle stwierdziła, że nawet wyglądał jak „Monza” :) Żeby nie było idealnie, to przyprowadziłł samochód z prawie pustym zbiornikiem, tak po grecku.   PUNKT A (H): START / META AMMOUDARA Po kilku kilometrach śmigania małą grecką drogą znaleźliśmy się na… hajłeju. To faktycznie jest jakaś ichnia autostrada, tylko że jeszcze bardziej badziewna niż w Polsce, bo nawet u nas nie ma autostrad jednopasmowych. Znaczy czasami była dupasmowa. Zagadką jest jak można coś takiego hajłejem nazywać. Z drugiej strony to najbardziej wypasiona droga na wyspie, więc może robią taki lansik. Kolejne zdziwko: przez jakieś 200km jazdy tym autobanem nie widzieliśmy ani jednej kładki do przejścia na drugą stronę. Za to full rozjechanych kotów. Chyba greccy ludzie opatentowali sztukę przechodzenia przez jezdnię, w odróżnieniu od greckich kotów :/   PUNKT B – GEORGIOUPOLIS Krótki przystanek na tankowanie kalorii. Jedzenie OK, ale bez historii. Wynajmują też pokoje, tylko całość trąci towarzyszem Edwardem. Mają swoje leżaki i parasole na plaży. Jak ktoś nie ma zbyt wielkich wymagań co do standardu lokalu, tylko chce leżeć do góry kołami, to może być całkiem nieźle. Ponieważ greckie oznakowanie jest po pierwsze słabo widoczne, a po drugie robione po grecku, to przeoczyliśmy skręt z haj łeja do punktu C, co wiązało się z koniecznością zawrócenia po kilkuset metrach i złamaniem dwóch zakazów skrętu w lewo. Nie można mieć wyrzutów sumienia, bo podstawowym prawem ruchu drogowego na tej wyspie jest „kto pierwszy ten ma pierwszeństwo”. Cała reszta jest mało istotna.   GDZIEŚ POMIĘDZY PUNKTAMI C i D… zaczyna się jazda.  Wąskie serpentyny, gdzie z jednej strony przepaść, z drugiej mniej lub bardziej strome zbocze. Co jakiś czas stoją przydrożni handlarze oliwy, miodu i innych lokalnych przysmaków. Podobno warto od nich kupować, co też uczyniliśmy. Miód przetestowany a skutków ubocznych brak. Trafiliśmy jeszcze na jakiś remont i objazd. Na szczęście z naprzeciwka rupieciem pędził lokals, który nas pokierował. Krótka rozmowa była nacechowana wzajemnym zrozumieniem i przyjaźnią polsko-grecką:     Christelle: Elafonisi?- pokazując na wąską dróżkę Lokals: Yes. One hundred meters and… this hand (przy czym wymownie machnął lewą ręką wyposażoną w wysłużony pikacz) Christelle: Left? Lokas, machając tą samą łapką: This hand Może po grecku „this hand” znaczy w lewo, nie wiem… One hundred okazało się co najmniej fajf hundred, albo i dalej. Dobrze, że „this hand” się zgadzało i że nosiliśmy zegarki na tej samej kończynie górnej :)  ...

Read More
Flora i fauna ?
Cze18

Flora i fauna ?

Gdybym jeszcze wiedział co to za żyjątka i rośliniątka… Tak czy siak ładnie wyglądały to i wpadły do obiektywu....

Read More
Kreta: gdzie zjeść
Cze18

Kreta: gdzie zjeść

ΤΑ ΚΑΛΥΤΕΡΑ Jednego wieczoru wybraliśmy się na kolację do restauracji ΤΑ ΚΑΛΥΤΕΡΑ (chociaż tam co drugi lokal to „tawerna”). Pal licho, że ciężko było polecaną knajpę znaleźć, mimo iż dysponowaliśmy wizytówką zapchaną małymi, greckimi robaczkami. Próby dowiedzenia się jak trafić przypominały rozmowy ślepego z garbatym. Nie dość że w tym mieście ciężko się porozumieć na ulicy w języku innym niż grecki, to tabliczki z nazwami ulic są rzadkością, szczególnie poza centrum miasta. Wracając do dogadywania się: jakaś babcia patrząc na wizytówkę coś mamrotała po grecku, żeby na koniec powiedzieć „nicht tawerna” i odesłała do jakiejś lokalnej burgerodajni, bo tam za €3 można dobrze zjeść. Szliśmy w dobrą stronę, to nas zakamuflowana opcja niemiecka zbiła z tropu. W końcu po wielkich bólach trafiliśmy do celu, bogatsi o wiedzę, że mapka na wizytówce obejmuje promień może 200 metrów od lokalu. Kelner, miły chłopaczyna, jak na Greka mówił po angielsku dobrze (wait table = proszę poczekać przy stoliku) :) Kiedy powiedzieliśmy mu, że przychodzimy z rekomendacji konkretnej osoby zrobił coś, o czym Christelle opowiadała że jej znajomy też miał taką atrakcję (a ja jakoś nie moglem sobie tego wyobrazić). Mianowicie powiedział „come with me” i… zaprowadził nas do kuchni, otworzył lodówkę i powiedział, że to są świeże ryby i możemy sobie wybrać :) Słaba akcja? Wbić na kuchnię, żeby wybrać sobie potrawę? Porcje były ogromniaste, nie do przemielenia i bardzo smaczne. Mimo lokalizacji, wydawać by się mogło, na uboczu ruch w czasie „kolacyjnym” był duży. Przy kilku stolikach siedzieli jacyć „lokalsi” z popem na czele, więc chyba dobrze karmią.   Przy płaceniu było równie wesoło bo przecież w turystycznym regionie płatność kartą nie jest oczywistą oczywistością. 3 gości rozmyślało jak przyjąć zwykła kartę chipową. Gdzieś dzwonili, ktoś im tłumaczył co wcisnąć na terminalu. Wreszcie poszło!!! :) Na koniec, po zatwierdzeniu transakcji kodem PIN, poprosili o parafkę na wydruku z terminala. Nie wiem po co, bo i tak moja karta nie była podpisana:)   AMPHORA- PORT W CHANII Kolejne spotkanie z kuchnią grecką. Tutaj nie było żadnych przygód. Dogadanie się z obsługą nie stanowiło żadnego problemu. Nawet na zachętę potrafili powiedzieć „Pascal (Brodnicki) poleca”. Faktycznie, w jakiejś publikacji zamieścił swoją rekomendację. Nie kłamał. Zamówiliśmy Greek Mix, w skład którego wchodziły liście winogron, moussaka i inne łakocie. Wersja small, przewidywana dla dwóch osób to znowu porcja gigant. Czego jak czego, ale jadła na talerzach nie żałują. Strach pomyśleć ile się mieści na talerzu w wersji „large”. I całkiem dobrze o nich w necie piszą. EDIT: przy korekcie ocznej powstał mały rozdźwięk :) Christelle twierdzi, że „Pascal poleca” odnosi się do wydawnictwa Pascal. Jeżeli ktoś może pomóc rozwiać wątpliwość to będę wdzięczny. LIGO KRASI LIGO THALASSA Trzecim...

Read More
W Muzeum Madame Tussauds
Gru24

W Muzeum Madame Tussauds

Muzeum Madame Tussauds nie mieliśmy w planach, ale skoro zgodnie z niemiecką „tradycją” atrakcja stanęła nam na drodze to zajrzeliśmy. Figury są rzeczywiście realistyczne.                          ...

Read More
Expresem przez Berlin
Gru23

Expresem przez Berlin

Immortalowy wypad do Berlina w telegraficznym skrócie: nocleg w Ibisie mega-super-hiper blisko dworca kolejowego (200-300 metrów) i hali (1,2-1,3km, 15 minut piechotą). To nie ja byłem autorem chytrego planu dojazdu i noclegu tylko moja Christelle. Lepiej wybrać nie można było:) Zupełnym przypadkiem trafiliśmy na obiad do typowego niemieckiego lokalu gdzie podawali jakąś zupę kartoflaną (całkiem dobrą) i currywursta berlińskiego (zjadliwe, ale bez rewelacji). Kelnerzy mają dziwny nawyk(?)- podają rachunek i sterczą w gotowości z portfelem… Żeby nie być gołosłownym to widok z okna hotelu na dworzec (niestety to ten po lewej;) Jako niespodziewany bonus nr 1 mogliśmy zobaczyć kawałek Muru Berlińskiego, albo raczej to co z niego pozostało. Akurat był po drodze. Jednak Niemcy wiedzą jak planować atrakcje, żeby się nie nachodzić za wiele:)   Drugiego dnia szybka wizyta na jednym (a nawet dwóch) z mniej więcej 60 !!! świątecznych jarmarków w Berlinie. Asortymentowo wygląda to podobnie jak w Warszawie pod PKiN tylko, że większą powierzchnię zajmuje. I bardziej czuć wszelakiego rodzaju zapachy ichnich wurstów. PLUS MILIONY MINIATUREK NA STRAGANACH. BARDZIEJ WYPASIONE, RĘCZNA ROBOTA CHODZĄ PO 400-500€ Jakoś nikomu nie przeszkadza robienie kasy (od metra handlarzy „ruskimi” czapkami wojskowymi) na dawnych czasach. Tylko nad Wisłą ludziom na dekle bije i nie potrafią tego wykorzystać.  ...

Read More
The Immortal Tour: Michael Jackson
Gru23

The Immortal Tour: Michael Jackson

Kilka zdjęć i krótkich filmów z koncertu (a może raczej widowiska multimedialnego) The Immortal Tour z berlińskiej O2 Arena 21.12.2012. Show niesamowity, podobało się:) Problem był tylko jeden: helmucko-jurgeńska ochrona pilnowała tak, jakby co najmniej prezydent był na scenie. Po raz pierwszy zakaz filmowania był zakazem przestrzeganym. Cały spektakl siedzieli przodem do widowni i strzelali latarkami po ludziach jak tylko wyczaili tymi kaprawymi ślepiami, że ktoś coś knuje. Niech siedzą i pilnują. Obie strony odniosły umiarkowany sukces: coś nagrałem, ale jakość jest raczej z dolnej strefy stanów średnich. Trudno, lepiej tyle niż nic....

Read More
Cytadela w Besancon
Lip13

Cytadela w Besancon

Niedzielne popołudnie (17.06) upłynęło na ponad dwugodzinnym zwiedzaniu jednej z największych atrakcji Besançon- Cytadeli. Zajmuje obszar 11ha. Ściany wysokości 15-20m. oraz 5-6 metrów grubości. Wznosi się około 100 metrów nad starym miastem. Rocznie odwiedzana przez około 250 000 turystów. Od 7 lipca 2008 widnieje na liście UNESCO. Sébastien le Prestre de Vauban (ur. 15 maja 1633 w Saint-Léger-de-Foucherets, zm. 30 marca 1707 w Paryżu) – francuski inżynier wojskowy i architekt, marszałek Francji oraz ekonomista. Twórca nowego systemu budowania i zdobywania twierdz, który obowiązywał w Europie ponad półtora wieku. Jego budowle nazywane są Fortyfikacjami Vaubana – składają się z dwunastu grup warownych umiejscowionych wzdłuż zachodnich, północnych i wschodnich granic Francji.                             żródło: WIKIPEDIA OFICJALNA STRONA CYTADELI...

Read More
Saline Royale d’Arc-Et-Senans
Lip10

Saline Royale d’Arc-Et-Senans

Ciekawa wizyta w żupach solnych, w miejscowości Arc-et-Senans niedaleko (około 35km) Besançon. Królewskie żupy solne, położone w miejscowości Arc-et-Senans nieopodal Besançon, zostały zbudowane przez Claude’a-Nicolasa Ledoux, architekta-wizjonera. Rozpoczęta w 1775 r. za panowania Ludwika XVI budowa była pierwszym dużym osiągnięciem architektury przemysłowej, odzwierciedlającym ideał postępu charakterystyczny dla doby Oświecenia. Rozległy, półkolisty kompleks zaprojektowano z myślą o racjonalizacji i hierarchizacji organizacji pracy, a następnym etapem miała być budowa miasta idealnego, projektu, którego nigdy nie zrealizowano. Wielkie żupy solne w Salins-les-Bains, z których solankę wydobywa się przynajmniej od okresu średniowiecza, obejmują trzy wznoszące się nad ziemią budowle: składy soli, studnię Amont i budynek mieszkalny. Żupy solne Salins-les-Bains są połączone z Królewskimi żupami solnymi w Arc-et-Senans Claude’a-Nicolasa Ledoux i są świadectwem tradycji wydobywania soli we Francji. Wpisane na listę dziedzictwa światowego w 1982 roku. (© Centrum dziedzictwa światowego UNESCO)                           żródło: TRIPADVISOR...

Read More
Byliśmy na stadionie w Europie
Cze10

Byliśmy na stadionie w Europie

Urlopowe lezenie do gory kolami czasem nalezy przerwac, chociazby celem spalenia kilku (tylko) zbednych kalorii. Dzisiejszy wypad zorganizowal Tata mojej Christelle i jak sie okazalo niespodzianka sie trafila:)) Skoro nie dostalem biletow na mecze w Polsce, to ponizsze bylo bardzo zachecajace, chociaz na pewno nie bylo zaplanowanym widokiem:)) Na pocztek intrygujaca zajawka: Zapowiadalo sie niezle Potem juz byl stadion w pelnej krasie ;))) Rzut oka na plyte boiska Sektor dla fotoreporterow Zaplecze techniczne – szatnie ;)) Odnowa biologiczna i prysznice Oswietlenie rowniez zamontowane Tak to prezentuje sie maly zapomniany przez Boga, ludzi i kosiarke stadionik w malej miescinie :))...

Read More
Wodne klimaty- pod górę na rzece
Cze10

Wodne klimaty- pod górę na rzece

Ciekawostka jak dla mnie, bo nigdy wczesniej „live” nie widzialem jak wodne pedzidelka pokonuja sluzy na kanalach  Gość z Nowej Zelandii...

Read More
Budapeszt – Ostatni dzień :(((
Sie21

Budapeszt – Ostatni dzień :(((

Węgry to jednak dziwny kraj… Z jednej strony zachęcają do zwiedzania budynku Parlamentu, dla obywateli UE bezpłatnie, za okazaniem dokumentu tożsamości. W praktyce okazuje się, że są jakieś zapisy? niby bilety?, a ichni ochroniarzo/porządkowy ma ewidentne problemy z sensownym wypowiedzeniem zdania w języku innym niż węgierski. Trochę kwas, ale warto zobaczyć chociażby sam budynek. Robie niesamowite wrażenie. Budynek Parlamentu „od zaplecza” / Widok na Budę spod Parlamentu Metro to zdecydowanie najbardziej przyjazny środek transportu, aczkolwiek i tutaj nie zabrakło niespodzianki. Elektronicznej bramki do kontroli biletów nie uświadczysz, za to na każdej stacji stoją zastępy młodych, starych, babć, dziadków z opaskami na ramionach, którzy z wielkim zapałem sprawdzają bilety wchodzącym i/lub wychodzącym ze stacji. Dziwacznie to wygląda Deák Ferenc tér – najgłębsza stacja metra 38 m. pod powierzchnią Słodycze- 3x TAK. Co warto zjeść- polecam zapoznać się z linkiem: ***TRADYCYJNE CIASTKA WĘGIERSKIE***  A potem udać się na degustację do cukierni z mnóstwem łakoci   ***KRISTALY CUKRASZDA WWW*** :))) Stacja Opera, linia „żółta” otwarta w 1896 r.” Opera / Bazylika św. Stefana Bazylika św. Stefana Z tarasu widokowego Bazyliki. Wejście po potwornie wąskich, krętych, metalowych schodkach...

Read More
Budapeszt – Pływający autobus
Sie20

Budapeszt – Pływający autobus

Bodajże najbardziej zaskakująca atrakcja: autobus amfibia oferujący wycieczkę po mieście oraz rejs Dunajem w jednym. Całość wyprawy trwa około 2h. Impreza nie należy do najtańszych, koszt ok 30€ na osobę, ale warto. Przewodnik po angielsku i niemiecku. Standardowo wycieczka zaczyna i kończy na Placu Roosvelta, ale 20 sierpnia, szczególnie w godzinach popołudniowych miejsce startu jest zmieniane. Nasz kurs wyruszał spod stacji metra Arany Janos ***LOKALIZACJA TUTAJ*** Bilety należy rezerwować wcześniej na wybrany rejs, bo liczba chętnych ograniczona. Polecamy rezerwację przez recepcję hotelową, ponieważ mimo opcji płatności on-line, nie udało się jej sfinalizować. Więcej szczegółów na stronie  ***RIVER RIDE***  ...

Read More
Budapeszt – Pokazy lotnicze
Sie20

Budapeszt – Pokazy lotnicze

20 sierpnia – Dzień św. Stefana (Szent István ünnepe). Tysiące osób zbiera się na Moście Łańcuchowym (Széchenyi lánchíd) obserwując akrobacje lotnicze nad Dunajem. Ulice wzdłuż rzeki zamieniają się w gigantyczne deptaki.   Z racji święta w Bazylice św. Stefana odprawiana jest uroczysta msza święta, a także odbywa się ogromna procesja z relikwiami....

Read More
Budapeszt – po stronie Budy
Sie20

Budapeszt – po stronie Budy

Wypad do Budy bez większych fajerwerków. Na Wzgórze Zamkowe dotarliśmy autobusem z Moskwa Ter. Oczywiście kierowca nie znał słowa „castle”, ale jakoś się udało :) Obiad zastał nas w *** Rivalda Café & Restaurant *** gdzie dzięki Budapest Card czekał rabat bodajże 15% Jak się później okazało tłumy gromadziły się w oczekiwaniu na pokazy lotnicze...

Read More
Budapeszt – Wyspa Małgorzaty
Sie19

Budapeszt – Wyspa Małgorzaty

Obowiązkowy punkt zwiedzania Budapesztu. Sugeruję zwiedzanie rikszą, bo jednak kawałek powierzchni zajmuje. Nie spotkałem się wcześniej z kompleksem basenów, zjeżdżalniami (konkretnej wielkości) na wyspie....

Read More
Budapeszt – Wesołe Miasteczko
Sie19

Budapeszt – Wesołe Miasteczko

Po przylocie kupiliśmy na lotnisku (obok taśmy odbioru bagażu) 3-dniową Budapest Card. Cena bodajże 10500 HUF za sztukę. Najprościej przeliczyć 1000HUF = 15 PLN. Bardzo wygodna sprawa. W cenie transport do dowolnego miejsca w Budapeszcie i z powrotem na lotnisko, bezpłatne przejazdy komunikacją miejską, zniżki w restauracjach (np. 15% na Górze Zamkowej), 30% na wynajęcie rikszy na Wyspie Małgorzaty, jakaś wycieczka statkiem po Dunaju za free itd… itp… Dobrze mieć ze sobą ulotki z rozpiską rabatów bo nie wszędzie wiedzą (chcą ich udzielać). W Vidam Park kasjerki twierdziły, że zniżek nie ma. Okazało się, że powinno być 10%. Tak czy inaczej genialne rozwiązanie dla turystów. Szkoda, że np. w Warszawie coś takiego nie funkcjonuje (lub jest słabo wypromowane). Kartę można kupić w wielu miejscach. W Wesołum Miasteczku polecamy mini-kolejkę górską. Doznania potęguje fakt, że cała konstrukcja toru jest drewniana. Ciężko mi było otworzyć oczy ;)) Byłbym zapomniał- ja osobiście jestem fanem zwariowanych gondol kręcących się we wszystkie możliwe strony jak filiżanki na ogromnej tacy. Od tamtej pory słowo „bezwładność” nabrało nowego znaczenia. Absolutny czad:) Najbardziej szatańska maszyna. Nie skorzystaliśmy z jej usług :) Dla odmiany absolutny hardcore- lubię to :))  ...

Read More